Paprocie i sukulenty- sesja dekoracyjna.

     Prezentowana dziś sesja wykonana została na zlecenie miesięcznika Weranda Country we współpracy z Anią Simon. Powstała zeszłego lata ale dopiero w tym miesiącu można ją obejrzeć w kioskach- trafiła do marcowego wydania magazynu.    To jedna z moich najlepszych sesji 2019 roku. Przynajmniej w moim osobistym rankingu. Tak chciałabym fotografować- minimalistycznie, monochromatycznie i bardzo spójnie.     Nie zawsze się tak da, a raczej- najczęściej tak się nie da 🙂 Szczególnie w fotografii kulinarnej i szczególnie w pracy dla magazynów. Ale ja się nie poddaję i od czasu do czasu udaje mi się opublikować gdzieś taką perełkę 🙂   Oryginalnie miała być to sesja jesienna z mchu i paproci- leśna, z pieńkami drewna i kolorami ziemi. Jednak nie zawsze plan który masz działa.
   Moja babcia zwykła mówić: Ty masz Kingusiu swój plan, ja mam swój plan a tam na górze mają dla nas swój plan. Więc jak czasami coś nie idzie tak jak chciałaś to wcale nie znaczy, że nie idzie wg. planu…     Więc ja cały czas się uczę, na każdym polu mojego życia- żeby nie oporować, żeby pozwolić płynąć temu co ma być. Bo najczęściej na końcu się okazuje, że miało to sens i stał za tym jakiś plan- niekoniecznie mój.
   Tu też się okazało, że kiedy się “odwiązałam” od koncepcji, która w żaden sposób nie chciała wyjść na zdjęciach i poddałam się temu co popłynęło- to wyszło coś bardziej autentycznego, mojego, pięknego. I osiągnęłam to dużo mniejszym wysiłkiem a praca sprawiła mi dużo więcej przyjemności.    Bo to wspaniałe uczucie, po prostu PUŚCIĆ, pozwolić życiu płynąć i zobaczyć gdzie nas zaniesie. To nie znaczy poddać się, czy odpuścić. Znaczy tylko mieć odwagę, żeby uwierzyć, że ktoś, tam na górze, ma dla nas plan. A że z góry z reguły widać więcej to pewnie i jego plan jest lepszy- więc może jednak warto zaufać…  Co sądzicie?