Dynie różowe glamour

     Ta piękna sesja powstała na zlecenie magazynu Weranda i ukazała się w listopadowym wydaniu. Współautorką tych wszystkich niesamowitych kreacji jest Kasia Kowalczyk- a wiele z prezentowanych na zdjęciach rzeczy kupicie w jej sklepie Kredens Babci Heli- Kasiu dziękuję za możliwość korzystania z Twoich niewyczerpanych zasobów. 

A zaczęło się pewnego pięknego ranka kiedy przeszukiwałam sklep Kasi w poszukiwaniu jakiś inspiracji do nowej sesji dekoracyjnej (a ten sklep jest pełen inspiracji- kto tam był ten wie!) i znalazłam piękny ręcznie kuty złoty świecznik (patrz zdjęcie poniżej). Zachwyciłam się jego pięknem i jakież wielkie było moje zaskoczenie, kiedy Kasia powiedziała mi, że tych świeczników nie może sprzedać od dłuższego czasu. 

    “Nikt nie docenia ich piękna” poskarżyła się. “Ok! Więc pokażmy światu ich piękno”- odpowiedziałam a reszta to już historia. Bo kołem zamachowym do kreacji może być wszystko- czasami zupełnie niespodziewany przedmiot doprowadza Cię do jesiennej dyniowej sesji dekoracyjne, która kończy w kolorach złota, różu i bieli- kto by się spodziewał?. 

   Nie ma się co tutaj dalej rozpisywać- zostawiam Was z tyli pięknymi aranżacjami- niech pocieszą wasze oczy i zainspirują Was do wychodzenia poza schemat- we wszystkim- nie tylko dekoracjach jesiennych 🙂 



Ziołowe Dekoracje- sesja dla magazynu Weranda

     Witam serdecznie i uprzejmie informuję, że dostępne w kioskach jest już wrześniowe wydanie Magazynu Weranda a w nim moja zioła sesja dekoracyjna. 

    Do sesji pozuje moja piękna asystentko/modelka Renata Mogilewska a stroną florystyczną zajmuje się nieoceniona Anna Simon. Dziewczyny-dziękuję z całego serca- bez Was, waszej kreatywności i ciężkiej pracy ten materiał nie byłby nawet w połowie tak piękny 🙂 

     Koncept sesji był prosty- zwykłe pospolite zioła z przydomowej grządki wykorzystać w eleganckiej stylizacji, Srebra, szkło, kryształ, len, jasne lub bielone drewno, pożółkłe gazety oraz zielone gałązki ziół – dały naprawdę piękny efekt. 

      To jedna z tych sesji, którą uważam za bardzo udaną i wpisuję do TOP 5 2021 roku, który przecież jeszcze się nie skończył. Właśnie wysyłam do magazynów tegoroczne sesje Bożonarodzeniowe i listopadowe dynie. A obecnie  pracuje nad jesiennymi sesjami na przyszły rok. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobiłam tyle zdjęć jednego roku. 

   Mam nadzieję niebawem pokazać Wam tu efekty tej mojej wytężonej pracy, a na razie zostawiam Was w towarzystwie tych pięknych kadrów- niech cieszą Wasze oczy 🙂 



Przyjęcie na plaży

    Choć to przecież jeszcze wakacje, za oknem szaro-buro i leje.  Postanowiłam więc dziś podarować Wam trochę słońca. Oto sesja, która ukazała się w sierpniowym wydaniu magazynu Weranda a powstała w czerwcu tego roku w niezwykłym miejscu. I nie, nie była to żadna dzika plaża:)

    Tło dla dzisiejszej sesji, stanowi część ogródka w pięknej miejscowości Bardo, na Dolnym Śląsku. Ogródek należy do cudownej pary, kreatywnych ludzi- Kasi i Arka Kowalczyk, którzy prowadzą sklep  KREDENS BABCI HELI   Zajrzyjcie tam koniecznie- tylko ostrzegam, że przepadniecie i wydacie fortunę. Wszystkie piękne przedmioty, które widzicie na dzisiejszych zdjęciach- pochodzą ze sklepu lub prywatnej kolekcji jego właścicieli. 

   Kasię i Arka poznałam – jak wielu wspaniałych ludzi- na moim kursie fotografii kulinarnej. Przyjechali uczyć się jak jeszcze lepiej prezentować piękne rzeczy ze swojego sklepu na zdjęciach. Kiedy tylko ich spotkałam- wiedziałam od razu, że musze odwiedzić ich sklep, dom i ogród. 

   Nie zawiodłam się a nawet lepiej napisać, że to co zobaczyłam na miejscu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To, że stacjonarny sklep będzie pięknym miejscem wiedziałam od razu ale dom i ogród Państwa Kowalczyk- przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Przepadłam na długi tydzień w który udało mi się zrobić 4 duże sesje magazynowe. 

     M.in. tą prezentowaną dziś. Powstała na kawałku “prywatnej plaży” w ogrodzie Kasi i Arka. Kawałek ziemi 5 na 5 metrów, wysypano piaskiem, ogrodzono wiklinowym płotem, posadzono trawy i rośliny, które rosną nad morzem, ustawiono piękny biało niebieski kosz plażowy. Są też paliki jak te od falochronów, są inne dekoracje pomalowane na intensywny kolor navy blue. Są poduszki w marynistyczne wzory, muszle, druciane kosze- sceneria idealna – żeby powstała sesja plażowa. 

   Kasiu, Arku- dziękuję za Waszą całą pomoc i gratuluję dobrego gustu, kreatywności i determinacji we wprowadzaniu nawet najbardziej szalonych pomysłów dekoratorskich do swojego otoczenia. Praca z Wami to była czysta przyjemność. Będą do Was wracać- bo takiego nagromadzenia pięknych przedmiotów na jeden metr kwadratowy nie widziałam chyba jeszcze nigdzie (a wiele już w życiu widziałam :). Cieszę się, że Was spotkałam- myślę, że zrobimy jeszcze wiele sesji razem 🙂 



Zielony Dżem z Kiwi i Agrestu- Sesja do Magazynu Country

   Oto sesja, która powstała zeszłego lata na zlecenie magazynu Weranda Country a ukazała się w tegorocznym sierpniowym wydaniu magazynu. Zapraszam do kiosków- gdzie znajdziecie wszystkie przepisy na dziś pokazywane cuda. 

     Proste, szybkie w wykonaniu przetwory na bazie cukru żelującego zaskoczą Was nietypowymi połączeniami smaku. Galaretka porzeczkowa z rozmarynem, konfitury wiśniowe z ostrym pepperoni, czarne owoce z czekoladą i kardamonem,  malina z trawą cytrynową czy zielony agrest z kiwi i werbena cytrynową. 

    Sesję robiłam we współpracy z Anią Simon, która wg mnie jest niekwestionowanym mistrzem świata w przygotowywaniu owocowych przetworów. Aniu- dziękuję za kolejną udaną współpracę. 

    Jednym z patentów, który stał się moim kulinarnym odkryciem 2020 roku a podpatrzyłam go właśnie u Ani – było zamrażanie dżemów zaraz po ich zrobieniu. Tak, dobrze słyszycie. Dżemy umieszczasz w słoikach, zakręcasz, studzisz i wkładasz do zamrażarki i przechowujesz je tam przez zimę. Wieczorem przekładasz z zamrażarki do lodówki by na rano mieć świeżutki (w smaku i kolorze) dżem jak zrobiony wczoraj. Spróbujcie koniecznie- może właśnie z dżemem kiwi-agrestowym.



Okazja- wolne miejsce na kurs fotografii kulinarnej

     Dzień Dobry! Jedna z moich kursantek szuka pary na dwudniowy kurs stylizacji i fotografii kulinarnej. Ma już zarezerwowany termin 16/17 sierpnia- brakuje jej tylko koleżanki lub kolegi. 

     Kurs trwa dwa dni, łącznie 12 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych i odbędzie się 16/17 sierpnia w moim domowym studio pod Warszawą (05-532 Baniocha). Koszt kursu to 1250zł/osobę. Więcej o kursie możesz przeczytać TUTAJ Clik

    Jak wiecie (lub nie) moje kursy są zawsze szyte na miarę (dlatego preferuje zajęcia indywidualne) lecz rozumiem też tych którzy z różnych względów (np. finansowych- co jest zupełnie zrozumiałe) wolą zajęcia z drugą osobą.  Wtedy staram się dobierać kursantów w adekwatne zaawansowaniem pary- tak aby obie osoby czuły się dobrze i wyniosły z zajęć jak najwięcej. 

   Dziś szukamy kogoś pomiędzy poziomem podstawowym a średnio-zaawansowanym. Więc zależy nam na osobie, która choć trochę orientuje się w sprawach technicznych aparatu i ma jakąś praktykę w wykonywaniu zdjęć (czy to na swoje media społecznościowe czy blog czy np. w swojej restauracji). Nie wymagamy wielkiego zaawansowania -ale to nie jest kurs na którym będziemy uczyć jak włączyć aparat (takie kursy też robię i nie ma w tym nic złego- zapraszam można się zapisać na inną datę -tym razem chodzi nam jednak o coś innego) . 

   Jeśli jesteś taką osobą i chcesz wziąć udział w kursie- wystarczy, że wejdziesz na moją stronę kursową TUTAJ Clik i wypełnisz formularz zgłoszeniowy (znajduje się na dole strony) a w rubryce uwagi napiszesz “do pary na 16/17 sierpnia”.  Jeśli nie jesteś pewna/ny, masz jakieś pytania lub wątpliwości lub po prostu chcesz najpierw porozmawiać ze mną o kursie, napisz do mnie na greenmorning.pl@gmail.com lub użyj formularza kontaktowego TUTAJ Clik a ja z miłą chęcią odpowiem na wszystkie pytania i rozwieję wszelkie wątpliwości. 

   Już setki razy widziałam jak kursy u mnie pozwalają tak wielu osobom rozwinąć fotograficzne skrzydła, dają siłę aby coś zmienić, robić coś lepiej, ciekawiej bardziej profesjonalnie lub po prostu czerpać więcej radości ze swojego hobby. Zapraszam i Ciebie! Marzenia są po to żeby je spełniać nie kolekcjonować. Do zobaczenia 🙂 



Z łąk i pól- sesja dekoracyjna dla Magazynu Country

    Witam serdecznie, dziś prezentuje Wam sesję, która ukazała się w lipcowym wydaniu magazynu Weranda Country a wykonałam ją rok temu wraz z Anią Simon. Naszą piękną modelką była Klaudia Staśkiewicz 20-letnia córka moich serdecznych znajomych.

      Nie ma piękniejszego miesiąca do fotografowania na łąkach niż czerwiec. To zawsze najbardziej zajęty miesiąc w moim fotograficznym kalendarzu. W tym roku wykonałam w czerwcu aż 11 dużych magazynowych sesji, w tym ponad połowę kwiatowo-dekoracyjnych. 

   Rezultaty mojej pracy zobaczycie jednak dopiero za rok. Sesje powędrowały do szuflady aby zostać obrobione w Photoshopie w długie zimowe wieczory i trafić do magazynów w połowie marca- kiedy to redagowane są numery czerwcowe i wakacyjne. 

    Zdradzę Wam tajemnicę, że fotografowałam w tym roku wszystkie moje ulubione kwiaty: piwonie, niezapominajki, konwalie, kaliny, bzy. Ale rezultat tych sesji zobaczycie za rok a teraz zostawiam Was z czerwcowymi chabrami, makami, rumiankami i zielonymi kłosami zbóż.  

     A sama wsiadam na rower taki jak ze zdjęć powyżej i jadę na lokalne łąki, przywieźć z niej naręcze kwiatów, które ozdobi moje studio na przyjęcie kursantów, którzy od jutra przez najbliższe tygodnie tłumnie będą uczyli się ode mnie fotografii kulinarnej. Już nie mogę się doczekać. 

      Bo tak samo jak fotografować uwielbiam też fotografii uczyć innych i otwierać im drzwi do świata fotograficznej magii. Jeśli i Ty zastanawiasz się nad kursem u mnie- serdecznie zapraszam- są jeszcze wolne terminy na kursy indywidualne na przełomie sierpnia i września. Tutaj więcej o kursach. 

     A tymczasem ja biegnę już oddawać się łąkowym przyjemnością. A jak Wy? Co robicie dzisiejszego słonecznego wieczora? Ciekawa jestem. Lubicie chodzić po łąkach i zbierać polne kwiaty? Pleść z nich wianki i robić bukiety? Ja bez tego nie wyobrażam sobie lata.