
Ta sesja powstała na zlecenie magazynu Country i ukazała się w kwietniowym wydaniu magazynu z moim zdjęciem na okładce.

Moje sesje powstają często na długo przed tym kiedy mogę je pokazać światu.

Ta, np. prezentowana dziś, powstała ponad rok temu- przy maratonie sesji wielkanocnych, które ukazały się w zeszłym roku. Pamiętacie np tą SESJĘ Click lub tą cudownie ludową CLICK.

Sesje świąteczne powstają u mnie ostatnio w trybie maratonowym- tzn. zamykam się z asystentką na tydzień w studio- najpierw przez parę tygodni gromadząc pomysły i materiały do sesji- i fotografuję do upadłego.

Zazwyczaj w takich maratonach powstaje więcej sesji niż zakładałam. Wynika to głównie z mojego niepohamowanego zbieractwa przed sesją.

Wpadam wtedy w jakiś rodzaj szaleństwa zakupowego- który mój mąż nazywa Wiewiórkowym Trybem „ORZESZKI! ORZESZKI!!!”. I faktycznie zachowuję się wtedy jak wiewiórki z naszego prywatnego lasu za oknem jesienią.

Gromadzę nadmiernie, co się da i ile się da- bo „na pewno się przyda do sesji”.
Aby to zilustrować dobrym przykładem będą- 2 pełne kosze różnego rodzaju cebuli, które cały czas stoją w mojej spiżarce. Dlaczego w mojej spiżarce aż 10 kg nadmiarowej cebuli- odpowiedź jest prosta miesiąc temu robiłam sesję kulinarną o cebuli i choć od tego czasu zużywamy cebulę regularnie- zostały jej jeszcze 2 kosze.

Teraz już rozumiecie dlaczego z reguły robię więcej sesji niż zamierzałam- po pierwsze szkoda mi tych wszystkich kwiatów, i gadżetów które do tej sesji kupiłam nadmiarowo i nie wykorzystałam. Po drugie- potrzebuję gdzieś na te nadmiarowe zakupy zarobić 😉

I te nadmiarowe sesje trafiają do szuflady na rok lub dwa aby zabłysnąć swoim blaskiem kiedy przyjdzie na nie czas. Tak jak ta prezentowana dziś.




































