Syrop pachnący bzem

syrop z bzu       Cała Polska pachnie bzem. Aż kręci się od tego w głowie. Pachnie na każdej randce, w każdym ogrodzie, w każdym domu ( bo przecież “kwiaty już w wazonach”). Gdzie się nie obrócisz fioletowo-aromatyczne szaleństwo. Uwielbiam maj właśnie za to, że pachnie bzem. Bzowa chwilo trwaj! IMG_3328-horz       Czy wiecie, że każdy bez pachnie inaczej? Tylko na pozór wszystkie mają ten sam aromat. Kiedy zaczniesz wąchać je wszystkie po kolei w niedużych odstępach czasu zaczynasz rozumieć, że to cała paleta liliowego szaleństwa. Doświadczyłam tego ostatnio, kiedy wpadłam na pomysł aby zrobić cukier aromatyzowany kwiatami bzu. (A tak przy okazji to najwięcej odmian bzu w jednym ogrodzie widziałam w Żelazowej Woli- jeśli planowaliście się tam wybrać to warto właśnie teraz- będzie dodatkowa atrakcja do obejrzenia i … powąchania.)

       Tuż przed długim weekendem pisałam materiał do czerwcowego Voyage o kuchni Małopolski. Jednym z regionalnych specjałów jest tam przecier z płatków róży cukrowej. Przestudiowałam wszystko co możliwe na ten temat, łącznie z wypowiedziami Pań z lokalnych “Kółek Gospodyń Wiejskich” oraz wywiadem etnograficznym z okolic gdzie przecier się wytwarza. Przeczytałam też o tym jak używa się  róży w innych krajach: począwszy od indyjskiej wody i olejku różanego na japońskim aromatyzowanym cukrze skończywszy. Na różę jeszcze nie sezon (zacznie się dopiero pod koniec maja) za to właśnie rozkwita mój ukochany bez. Przecier z niego byłby za cierpki (próbowałam już kiedyś). Za to cukier aromatyzowany zapachem kwiatów???… Czemy nie?… Może warto spróbować?… W mojej głowie już zaczyna się kotłowanina ciekawych pomysłów co z takim cukrem można by zrobić. Wyobrażacie sobie np. lody o smaku bzu!

       Okazało się oczywiście, że jak zwykle nie jestem ani pierwsza ani oryginalna, że na ten pomysł wpadł już ktoś wcześniej i umieścił przepis na swoim blogu w Internecie. Popatrzcie tutaj. Postanawiam więc z przepisu skorzystać. IMG_3346-horz        Od jakiegoś czasu zmieniłam trasę moich porannych spacerów aby mieć po drodze jak najwięcej krzaków bzowych i cieszyć się ich zapachem. We wsi, gdzie mieszkam- bez rośnie przy większości dróg i prawie w każdym ogrodzie . Czasami nawet po parę drzew- cała liliowa tęcza: od głębokiej purpury, przez wszystkie odcienie różu, lila i fioletu, po najczystszą biel. Sama mam w ogrodzie parę drzew i krzewów.  Odkąd idea aromatyzowanego cukru zakiełkowała w mojej głowie zaczęłam wąchać wszystkie napotkane kwiaty w poszukiwaniu tej odmiany która pachnie najintensywniej.

       Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że każdy kolor i odmiana bzu pachnie inaczej. Co więcej, są nawet takie które nie pachną wcale. Miejsce pierwsze w moim rankingu z najsłodszym i najbardziej intensywnym zapachem zdobył bez jasno-różowy (widać go dokładnie na talerzyku obok syropu na ostatnim zdjęciu w tym poście). Na końcu listy znalazł się bez ciemny-purpurowy, który nie pachnie wg mnie wcale- przynajmniej te odmiany, które rosną w mojej wsi. Mają one grube mięsiste kwiaty a z moich obserwacji wynika, ze im grubsze i mięsistsze płatki tym mniej aromatu w kwiecie. Bez biały za to ma aromat ostrzejszy a im bardziej ciepły odcień fioletu mają kwiaty (taki bardziej  w stronę różu) tym zapach staje się słodszy. Zaznaczam jednak, że moje doświadczenie było przeprowadzone na wybranej (choć całkiem sporej) grupie lokalnych krzewów. Może u Was będzie inaczej? Ciekawa jestem tego bardzo. Koniecznie dajcie znać czy doszliście do takich samych wniosków co ja.

       Ponieważ różnorodność mnie zupełnie zaskoczyła postanowiłam użyć do mojego cukru całego bukietu różnozapachowego bzu. Na zbiory, jak należy, wybrałam się rankiem (wszystkie kwiaty najlepiej zbierać w godzinę po otwarciu- wtedy aromat jest najbardziej intensywny), w słoneczny dzień (deszcz spłukuje zapach z kwiatów) z dala od szos (kwiaty bardzo chłoną zanieczyszczenia). Zbierałam kwiaty w pełni otwarte (pąki są za cierpkie i nie mają jeszcze zapachu).IMG_3370-horz

       Przepis na bzowy cukier brzmiał i wyglądał prosto. Wystarczy kwiaty zasypać cukrem, zakręcić słoik i trzymać parę dni w ciemnym i nie za ciepłym miejscu. Jednak z mojego doświadczenia z kwiatami wiedziałam, że wcale tak pięknie i łatwo nie pójdzie. Tak jak na zdjęciach cukier wygląda tylko pierwszego dnia- potem kwiaty (tak jak np. owoce zasypane cukrem) zaczynają puszczać sok. Kwiaty stają się brunatne a cukier wilgotny i zbrylony. Nie wygląda to ciekawie i pachnie też nie do końca samym bzem, nie da się takiego cukru wsypać do cukierniczki. Nie da się nawet w łatwy sposób usunąć z niego kwiatów (ponieważ są całe oklejone cukrem).

      Ale ja się tak łatwo nie poddaje. Postanawiam cukier wysuszyć w piekarniku. Wysypuje go na blachę, włączam opcję termo-obiegu i temperaturę 50’C. Po około 40 minutach cukier jest prawie suchy. jest jednak następny problem- kryształki napuchły od soku i są teraz większe niż dziurki w moim sitku. Nie przesypię ich łatwo jak planowałam. Jeśli mam bawić się w Kopciuszka i ręcznie wybierać kwiatki bzu z cukru muszę być pewna, że warto. Oczyszczam garstkę cukru, próbuję i… niestety bardzo się rozczarowuję. Cukier po odseparowaniu od kwiatów ani za bardzo nie smakuje ani nie pachnie bzem. Ma inny smak niż zwykły cukier jednak nie wyczuwam w nim bzowego aromatu. Mielę cukier w młynku na puder w nadziei, ze to coś pomoże. Znowu otrzymuję cukier smaczniejszy niż zwykły ale trudno nazwać go bzowym.

       W przypływie desperacji postanawiam z cukru zrobić syrop- w taki sposób zdecydowanie łatwiej będzie odzyskać cukier i pozbyć się z niego brunatnych kwiatów -myślę.  To okazuje się dobrą drogą. Woda jest lepszym nośnikiem dla aromatu kwiatowego. Mój syrop ma teraz ( choć nie bardzo intensywny to jednak) wyczuwalny aromat bzu. Postanawiam go jeszcze wzmocnić dodając podczas gotowania nową porcję świeżych, pachnących kwiatów.

       Po krótkim gotowaniu i odcedzeniu otrzymuję dość klarowny gęsty syrop o ciekawym zapachu,  z lekką (wyczuwalną na końcu) nuta bzową. Co z niego zrobić???… Mam parę pomysłów. Pierwszy który pcha się przed szereg w mojej głowie to BZOWA BAKLAWA (!!!)  Co wy na to??? Albo BZOWE GULAB JAMUS (sprawdźcie co to takiego w gogle). Albo KHAJA w bzowym syropie (wg tego przepisu).

      Zanim jednak wcielę w życie wszystkie te pomysły- muszę odczekać. Próbując cukier a potem syrop bzowy (oraz porównując go z normalnym cukrem i syropem) wyczerpałam chyba swój miesięczny limit spożycia cukru. Wieczorem aż niebezpiecznie kręciło mi się od tego w głowie.

        Syrop stoi z lodówce zakorkowany w butelce i niecierpliwie czeka na swój czas. Może Wy macie lepsze pomysły jak go wykorzystać? Co zrobilibyście z piekielnie słodkim syropem pachnącym bzem???… Z miła chęcią posłucham waszych sugestii?   IMG_3319-horz

24 Komentarzy Syrop pachnący bzem

  1. green fork vege

    Nigdy nie robiłam takiego syropu ponieważ stosuje tylko z agawy i klonowy ale myślę że do słodzenia jakiś drinków, szejków lub do naleśników 🙂

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Drinków nie piję, próbowałam zrobić z nim lemoniadę ale nie czuć w niej za bardzo aromatu bzowego. Może te naleśniki to jest dobry pomysł, jednak?

      Odpowiedz
  2. gin

    Bardzo ciekawy ten wpis 🙂
    W ogrodzie, dawno temu, miałam bez biały, jasno i ciemno fioletowy. Ten ciemny nie pachniał prawie wcale – bardzo mnie to wtedy zdziwiło.
    Podoba mi się ten syrop, musi pachnieć wyjątkowo 🙂
    Ja robiłam pancakes z całymi kwiatkami bzu – pachniał i smakował wyjątkowo 🙂

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Naleśniki z kwiatami bzu! WOW! Brzmi świetnie. Spróbuję koniecznie. Dzięki za podpowiedź.

      Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Ja planowałam robić z mniszków ale jak zwykle się spóźniłam. No cóż zrobię za rok.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. monika b.

    odkąd trafiłam na Twojego bloga, odwiedzam go prawie każdego dnia i z utęsknieniem czekam na nowe wpisy. To uczta dla oka i wielka inspiracja. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Moniko,
      Dzięki za miłe słowa.
      Jak zapiszesz się do newslettera (zakładka subskrybuj) to zawsze będziesz wiedziała, kiedy coś nowego publikuje. Polecam 🙂

      Odpowiedz
  4. Florcia

    A może pyszna szklaneczka bzowej wody z pięknymi kwiatami bzu zamrożonymi w kostkach lodu. Widziałam kiedyś kostki lodu z kwiatami ogórecznika….dlaczego by nie kwiaty bzu?

    Odpowiedz
  5. Konwalie w kuchni

    Uwielbiam bez, uwielbiam maj i uwielbiam Twoje zdjęcia!
    Szkoda, że wizerunku cukru ze zdjęć nie można zachować na dłużej.
    Chyba zrobię ten syrop po to tylko, aby upiec z nim baklawę, genialny pomysł, a dziś po drodze do domu będę wąchać bzy:)
    Nie mogę się napatrzeć na te bzowe zdjęcia, są przepiękne!:)
    Pozdrawiam!
    Magda

    Odpowiedz
  6. majka

    Ach, to Twoje zdjecia znalazlam ostatnio na Pinterest… 🙂 Piekne jak zawsze. Nie mozna oczu oderwac. Kocham bez! To moje ukochane kwiaty (razem z konwaliami:) U nas niestety wszystko kwitnie wczesniej i po bzie zostalo juz tylko wspomnienie… Masz jednak racje co do jego zapachu…podczas jednego ze spacerow wachalam trzy bzy po kolei: bialy, jasny fioletowy i ten ciemny i przyznaje Ci racje, ze ciemny pachnie najmniej a moze nawet wcale. Za to bialy…czysty obled 🙂

    Cukier aromatyzowany bzem to swietny pomysl. A wiesz, ze ja w jednej z ksiazek znalazlam przepis na lody (albo sorbet) z bzu? Musi byc fantastyczny. Moze interesuje Cie przepis?

    Pozdrawiam cieplo.

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Na Pinterest można znaleźć wszystko. Nawet swoje zdjęcia, których się tam nie zamieszczało 😉 Przepisy poproszę bardzo. Bardziej na lody niż sorbet. Ciekawa jestem jakie to wyjdzie?

      Odpowiedz
      1. Kinga GreenMorning.pl

        Iza oto co napisała mi Majka vel Agnieszka o lodach lawendowych i sorbecie bzowym:
        Oto przepisy: Sorbet z bzu z paskami karmelu 2 niewoskowane cytryny 250 ml bialego wina 200 g cukru 5 kisci bzu 1 listek zelatyny Z cytryn zetrzec skorke, wycisnac sok. Zagotowac 250 ml wody, wino, 150 g cukru, sok i skorke z cytryny . Wystudzic, dodac 3-4 kiscie bzu, przykryc i odstawic na 1 dzien. Nastepnego dnia przelac przez sito. Zelatyne namoczyc w zimnej wodzie, odcisnac. Podgrzac troche powyzszego syropu, rozpuscic w nim zelatyne, dodac reszte syropu. Przelac do metalowego naczynia, wstawic na 4 godz. do zamrazarki, mieszac co 20 min. Przygotowac kamel: z pozostalych kisci bzu oderwac kwiatki. Pozostaly cukier skarmelizowac na patelni. Lyzka wylewac karmel na blache wylozona papierem do pieczenia, posypac kwiatkami bzu, zostawic do zastygniecia. Lody lawendowe z miodem 300 ml mleka 250 g smietany 1 lyzeczka suszonych kiwatow lawendy 4 srednie zoltka 120 g miodu lawendowego 1 plaska lyzeczka maki ziemniaczanej Mleko wlac do garnka, dodac 100 g smietany i kwiaty lawendy, gotowac 5 min. Zoltka utrzec z miodem, na koncu dodac make ziemniaczana. Gorace lawendowe mleko przelac przez sitko, dodawac, ciagle ucierajac, stopniowo do zoltek. Przelac mase do garnka, podgrzewac mieszajac trzepaczka tak dlugo az bedzie gesta i kremowa. Nalezy uwazac aby jajka sie nie zwazyly. Dodac pozostala smietane, przykryc garnek i wsawic do lodowki aby masa sie schlodzila. Nastepnie przelozyc ja do maszyny do lodow i ukrecic lody. Gotowe lody wstawic jeszcze na ok. 2 godz do zamrazarki.

    1. Kinga GreenMorning.pl

      Thank you Ratna. I wish one day I’ll be able to run my blog also in Englih and you will be able to follow not only pictures but also my stories and recipies.
      Love
      Cintamani

      Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Ola użyj tego który wg. Ciebie pachnie najlepiej, nie ma znaczenia jego kolor (choć każdy kolor pachnie inaczej). Ja użyłam mieszanki wszystkich kolorów, białego również. Wydaje mi się, że jasno fioletowy pachniał najładniej.

      Odpowiedz
      1. Ola

        będę musiała pożyczyć kilka gałązek od sąsiada:) albo wypróbuję z białym, serdecznie dziękuję za takie przepisy :):)

  7. Jaga

    Jestem zafascynowana Pani blogiem! jest tu przecudownie! piękny ten cukier, ale polecam Pani zrobienie cukru fiołkowego (jest pełno przepisów w internecie), bo wygląda obłędnie. zresztą jak inne przetwory z fiołków- nalewki, syropy, kwiaty krystalizowane.. za około miesiąc będzie sezon fiołkowy. powiem szczerze-bardzo, bardzo chciałabym zobaczyć na Pani fotografiach fiołkowe przetwory, bo fiołki kocham, a Pani styl fotografowania mnie oczarował! pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  8. Gabriela

    Witam!
    Tej wiosny pierwszy raz robiłam syrop z bzu. Znalazłam inny przepis:
    kwiat bzu zalałam zimnym syropem z cukru i dodałam cienko pokrojone krążki cytryny. Wymieszałam i wstawiłam na 3 dni do lodówki. Codziennie mieszałam. Potem przez gęste sitko zlałam do buteleczek.
    Syrop dodaję do wody mineralnej oraz do Proseco.
    Serdecznie pozdrawiam i jestem pełna podziwu, blog jest piękny. Fotografie urzekają.

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Gabrielo,
      Czy byłaś zadowolona z efektu, tzn. czy ten syrop faktycznie ma aromat bzu i czuć co kiedy dodajesz do wody mineralnej? Bardzo jestem ciekawa.
      Również serdecznie pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *