Wracamy do Tajlandii we wrześniu- kto jedzie z nami??

Och! Cóż to był za wspaniały szalony wyjazd- 8 zwariowanych na punkcie fotografii i podróży kobiet postanowiło wybrać się ze mną do Tajlandii – pomimo wszystkich przeciwności losu. No bo przecież trwała kolejna fala pandemii oraz właśnie zaczęła się wojna na Ukrainie. My jednak się nie poddałyśmy i nie zrezygnowałyśmy z naszych planów- nagrodą było 8 wypełnionych po brzegi atrakcjami dni w raju fotograficznym i wspaniałym towarzystwie. A już we wrześniu- jedziemy znowu- jeśli chcesz do nas dołączyć – czytaj uważnie dalej lub spójrz od razu tutaj na ofertę.

Lecimy w okienku od 18 do 28 września 2022, niewielką grupą 8-12 kobiet. 

Na decyzję o wyjeździe w marcu dałam grupie zaledwie 2 tygodnie, nie wszystkie dziewczyny mogły tak szybko załatwić urlopy, nie wszystkie miały ważne paszporty czy po prostu zgromadzone fundusze. Na liczne prośby niektórych z nich powtarzam wyjazd w takiej samej formule. 

Jedziemy na 8 dni, na piękną wyspę Ko Samui, gdzie będziemy z aparatem zwiedzać buddyjskie klasztory, uczyć się tajskiego gotowania, próbować tajskiego street food, pływać z ławicami ryb, odwiedzać lokalne targi warzywne, wyprawiać się tajskimi łódkami na bezludne wyspy, jeździć dżipami po dżungli, pływać pod wodospadami, zwiedzać plantacje egzotycznych owoców oraz wspólnie stylizować i fotografować kulinarnie. Jeśli masz ochotę do nas dołączyć zapraszamy. Wystarczy, że napiszesz na greenmorning.pl@gmail.com lub skontaktujesz się ze mną przez formularz kontaktowy tutaj 

Mieszkać będziemy w jednym z najfotogeniczniejszych resortów jaki widziałam w życiu. Pełen jest kolorowych murali, złotych rybek, ozdób zrobionych z recyklingu, przepięknej przyrody, wielkich drzew, kumkających żab, małych świątynek, dobrego jedzenia a przede wszystkich niesamowitej energii stworzonej przez właścicielki- którymi – jestem pewna- zauroczycie się tak samo jak ja.  

Nie zabraknie też, jak zwykle na moich wyjazdach, okazji do zrobienia tysięcy przepięknych zdjęć, pochylenia się nad każdym szczegółem, poczekania na właściwe światło. To jeden z tych wyjazdów (może pierwszy w Twoim życiu) kiedy nikt nie pyta przewracając oczami „Czy już skończyłaś fotografować!!!?” kiedy Ty jeszcze nawet nie zaczęłaś na dobre. Jeśli znajdziesz „swój kadr” wszystkie pozostałe dziewczyny rozumieją i cierpliwie czekają lub same wyciągają aparaty i przyłączają się do Ciebie.

To jest fotograficzny raj- obiecuję. 

Spędzenie czasu w towarzystwie kobiet tak samo zakręconych nt. fotografii jak Ty- to nie tylko gwarancja dobrej zabawy ale przede wszystkim niezwykły zastrzyk inspiracji i kreatywności w Twojej twórczości- czyli dokładnie to czego wszyscy potrzebujemy po paru latach stagnacji, zastoju i depresji covidowej. Moje wyjazdy to wulkan zaraźliwej energii twórczej, popatrz TUTAJ czy TUTAJ i poczytaj komentarze uczestniczek, pod postami. 

Jeżdżą ze mną głównie moje kursantki fotografii kulinarnej, ale nie tylko- dołączają do nas fotografki z innych dziedzin, czasami nawet przyjaciółki, córki, siostry, mamy moich kursantek- witamy w naszym gronie kobiety spragniony przygody w duchy sisterhood, takie które zamiast jeździć do SPA lub na zakupy do Mediolanu wolą tarzać się w porannej rosie na łące aby doświadczyć i zobaczyć coś pięknego i jeszcze uwiecznić to na ciekawej fotografii. 

Oczywiście nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie poszły na zakupy- ja osobiście z ostatniego wyjazdu przywiozłam 10 kg lokalnej porcelany do fotografii kulinarnej- tak wielkiego wyboru, taniej, pięknej i unikatowej nie widziałam nigdzie na świecie. I tak, zabiorę Was w takie miejsce, że dostaniecie palpitacji serca i będziecie chciały wykupić wszystko 🙂 

Będzie też coś dla wielbicielek dobrego jedzenia- Tajska kuchnia jest jedną z lepszych na świecie a my będziemy codziennie jadły w innym miejscu abyście mogły zwiedzić wyspę również kulinarnie. Będzie pysznie, egzotycznie i kolorowo na waszych talerzach i zdjęciach. 

Nie zabraknie atrakcji, dla tych które lubią plaże, turkusową wodę i snorkling. Pływanie w ławicach kolorowych ryb i karmienie ich prosto z ręki to jedno z moich najbardziej niezapomnianych doświadczeń marcowego wyjazdu. 

Dla wielbicielek fotografii roślin, będzie okazja pięknych zdjęć podczas naszej wyprawy w góry do tajskiej dżungli, pełnej kolorów i tak wielkich i egzotycznych roślin, których jeszcze nigdzie nie widziałyście.

Odwiedzimy też miejscowe zabytki, miejsca kultu, buddyjskie świątynie (jedna z najpiękniejszych znajduje się zaledwie 10 minut drogi od naszego hotelu). Postaram się abyście doświadczyły nie tylko widoków i jedzenia ale miejscowej kultury i tradycji. 

No to jak? Kto jedzie ze mną do Tajlandii we wrześniu?? Jeśli marzy Ci się taki wyjazd to warto się pospieszyć miejsca znikają szybko a grupa wyjazdowa jest nieduża (około 10 osób). Więc popatrz na szczegóły poniżej i w razie jakichkolwiek pytań pisz, dzwoń lub kontaktuj się przez inne kanały. 

Do zobaczenia więc z Tobą na lotnisku w podróży do fotograficzno- kulinarnego raju.

A ja jeszcze korzystając z okazji z wielką wdzięcznością dziękuję wszystkim odważnym dziewczynom, które zaufały mi w marcu i wybrały się ze mną w tą niezwykła podróż aby przetrzeć dla Ciebie szlaki. 

Na zdjęciu od lewej uczestniczki marcowego wyjazdu: Paulina, Kasia, Eulalia, Bożena, Magda, Ja, Ania, Marzena (nasza przewodniczka po wyspie) i Ela- dziewczyny dziękuję za wspaniały czas i towarzystwo. Dziękuję też Paulinie i Eulalii za pięknych parę zdjęć, które wykorzystałam przy dzisiejszym wpisie.


Piwonie

Co tu dużo pisać- zdjęcia mówią same za siebie. Ta sesja wchodzi w moim rankingu do mojego top 10 ever, najlepszych moich sesji dekoracyjnych. Piwonie chciałam fotografować od lat ale tak trudno przy moim zajętym grafiku- wstrzelić się idealnie w sezon- jest przecież taki krótki. 

A tu trzeba było zgrać koordynację 3 osób, Ani Simon, która jest wykonała bukiety, Renaty Mogilewskiej, która tak pięknie i cierpliwie pozowała oraz mnie, która stylizowała i fotografowała. Do tego jeszcze potrzebna była piękna słoneczna pogoda , wolne 2 dni w kalendarzu i …. efekt widzicie sami. 



Ogłoszenie wyników konkursu

Dziś przychodzę z dobrymi wieściami i prezentami od Mikołaja. Przeczytał uważnie wszystkie Wasze listy gdzie tak pięknie prosiłyście o sprezentowanie kursu fotografii kulinarnej w moim studio.  I zdradzę Wam tajemnicę, że postanowił przyznać więcej niż jedną nagrodę- więc czytajcie dalej uważnie. 

     Uczę fotografii już od 8 lat i przez ten czas gościłam w moim studio setki osób, które chciały kształcić się w tym fachu 🙂 Szkoliły się u mnie sławy fotografii kulinarnej, sławy Instagrama, sławy cukiernictwa i najlepsi polscy szefowie kuchni. Uczyły się też „zwykłe” gospodynie domowe, początkujące blogerki czy osoby stawiające pierwsze kroki w świecie fotografii. Każdego przyjmuje i edukuję z takim samym zaangażowanie i równie wielką przyjemnością. 

     Za każdym razem kiedy otwieram mail ze zgłoszeniem na mój kurs czuję się zaszczycona, że po raz kolejny ktoś zaufał mi aż tak, aby wybrać mnie za swojego przewodnika po świecie fotograficznej magii. Dziękuję Wam wszystkim- to piękne uczucie- przeżywać to parędziesiąt razy w roku 🙂 

   W duchu tej wdzięczności co roku ogłaszam konkurs, w którym można wygrać darmowe indywidualne zajęcia ze mną z fotografii i stylizacji kulinarnej. Nie potrzeba zrobić dużo- wystarczy napisać piękny list do Mikołaja uzasadniając dlaczego taki prezent powinien przynieść akurat Tobie. I w tym roku, najpiękniejszy list (wg. Mikołaja i mnie) napisała Aleksandra Kopeć i to do niej wędruje nagroda główna.  Ponieważ jednak tegorocznych zgłoszeń było tak wiele i były tak piękne- postanowiłam przyznać jeszcze parę wyróżnień w postaci kuponów rabatowych na indywidualne zajęcia z fotografii i stylizacji kulinarnej. I tak ze zgłoszeń na FB wybrałam: Izabela Ruchała, Elżbieta Krajczok oraz Pracownia Artystyczna Dotyk Ziemi, a ze zgłoszeń na Instagramie: Kos Art Photo, Eulalia Fotografia, Zuzia w Kuchni, Wegetipy, Od Kuchni-Fotografia Kulinarna. Wszystkim serdecznie gratuluję- skontaktuję się z Wami wkrótce i prześlę nagrody oraz już niecierpliwie czekam aby Was spotkać (niektórych ponownie) w moim domu i studio.  Do zobaczenia. 

Ps. Prezentowane dziś zdjęcia zostały wykonane na moich tegorocznych warsztatach fotograficznych przez moich kursantów. Pozdrawiam wszystkich autorów zdjęć i koniecznie muszę dopisać (choć Wy to wiecie), że jestem z Was wszystkich niezmiernie dumna. 



Świąteczne dekoracje – sesja do magazynu Country

   Witam Świątecznie. Jeśli jeszcze nie udało Wam się udekorować domu na święta i potrzebujecie pomysłu „last minute”-

to oto jest!!!    Pędźcie do lasu po parę zielonych gałązek a potem zróbcie poszukiwania w kuchennych szafkach.     Jak widać na załączonych dzisiaj zdjęciach, kuchenne gadżety mogą występować w roli „gwiazdy wieczoru”, na świątecznym stole, na stroikach i wiankach, nawet na drzwiach, choince i zapakowanych prezentach.     Stare durszlaki, chochelki, nożyczki, piękne bożonarodzeniowe filiżanki, foremki do wykrawania ciasteczek, wałki do ciasta, deski do krojenia, srebrne łyżeczki. Wszystko się nadaje- wszystko się sprawdzi- wystarczy odrobina kreatywności.      Dzisiejsza sesja powstała na zlecenie magazynu Country przy współpracy z Anią Simon- wspaniałą stylistką- Aniu dziękuję bardzo. Ukazała się w grudniowym wydaniu magazynu.      A o sekretach i backstage powstawania prezentowanych dziś zdjęć opowiadam więcej na portalu Szeroki Kadr , koniecznie zajrzyjcie CLICK!   Moi Drodzy, życzę Wam spokojnych i pięknych świąt- niech to będzie czas poświęcony tym którzy w Waszym życiu najważniejsi. Powiedzcie komuś w te święta, jak bardzo go kochacie, doceńcie że jest z Wami. I bądźcie dla siebie dobrzy. Dla siebie samych najbardziej. Ściskam Mocno!



Moje kolejne piękne Fotograficzne SPA, Sycylia 2018

Turnus I- Drużyna Kalosza, od lewej stoją, Justyna, Kamila, miedzianowłosa Aurelia, Marta, Magda, Joanna, Dominika , Ja, Monika, Elżbieta,
na dole od lewej Joanna, Kasia, Renata a fotografuje nas Magda Wasiczek.

     Witam Was serdecznie. Od mojego zeszłorocznego Fotograficznego SPA minęło już ponad 3 miesiące a ja niestety nie znalazłam przestrzeni życiowej aby o nim na blogu napisać (więcej o tym dlaczego tutaj). Powoli  jednak wychodzę na prostą, dochodzę do siebie i nadrabiam zaległości, przyszła więc i kolej na tą- długo oczekiwaną relację.  Mam nadzieję, że Wam się spodoba i zainspiruje aby w przyszłym (bądź w obecnym bo mamy już przecież 2019!) roku wybrać się ze mną na Sycylię. To jak kto jedzie? Tylko uwaga bo to jazda bez trzymanki! 

Turnus II, stare weteranki, wystrzałowe babki, które były już ze mną na niejednym wyjeździe (stąd zdecydowanie dziwnie widoczny stan zbiorowej niepoczytalności. Zdjęcie robi mocno wystraszony naszym stanem kierowca- stąd jego kiepska jakość (nie kierowcy, tylko zdjęcia 🙂
Od lewej górny rząd Kasia, Iwona, Dorotka, Kasia, Magda, Magda, Ola, Magda, Ania, na dole od lewej, Magda, Dorotka, Marzena, Ja, Ania.

     Otóż, jak wszyscy stali czytelnicy mojego bloga wiedzą- co roku organizuję fotograficzno-kulinarne wyjazdy dla moich najlepszych kursantek fotografii kulinarnej (więcej o kursach tutaj). Zawsze są to wyjazdy w 100% babskie, niegdzie nieogłaszane bo to swoiste i specyficzne połączenie „studiów podyplomowych” po moim kursie i wyjazdu integracyjnego dla moich kursantek. Tutaj i tutaj macie relacje z wcześniejszych wyjazdów. A TUTAJ film z ostatniego wyjazdu z I turnusu, który nakręciła telefonem Dominika Rybicka- jedna z uczestniczek widoczna na poniższym zdjęciu.

Po lewej Dominika w obiektywie Magdy Wasiczek, po prawej zdjęcie autorstwa Dominiki pokazujący stół na naszym hotelowym patio podczas porannej kawy i NIE, niestety Canon nie był sponsorem naszego wyjazdu

     Ucząc stale i nieprzerwanie fotografii kulinarnej od ponad 5 lat, spotykam w moim studio wiele niesamowitych, zakręconych na punkcie tej pasji kobiet. Z wieloma mam okazję się zaprzyjaźnić bo spędzamy w swoim towarzystwie (często w systemie nauki jeden do jeden) wiele godzin. Kiedyś zapragnęłam aby te najciekawsze, najzdolniejsze i najfajniejsze kursantki jakoś ze sobą połączyć i poznać. Bo mocno wierzę w synergię, w to że kiedy spotykają się odpowiedni ludzie i robią coś wspólnie to mają 10 razy większe możliwości niż suma ich pojedynczych potencjałów. Poza tym wierzę też w solidarność kobiet, sisterhood i przyjaźń, która rodzi się ze wspólnej pasji.

Po prawej Justyna a po lewej zdjęcie, które właśnie robi na najbardziej fotogenicznych schodach świata.

       I wszystkie te moje przekonania stały się bazą do organizowania tych pięknych corocznych wyjazdów, którym nadałam nazwę Fotograficzne SPA. Bo takie te wyjazdy właśnie są- to nie są stricte warsztaty czy wyjazdowe kursy- to raczej jest wspólne doświadczanie i fotografowanie w cudownych miejscach oraz możliwość poznania osób o takiej samej pasji życiowej.

Jak zwykle mamy wielkie szczęście do przystojnych i cierpliwych modeli, na zdjęciu jeden z lokalnych robotników prezentuje specjalnie dla nas ręczny zbiór oliwek starą tradycyjną metodą. Zdjęcie lewe GreenMorning.pl, zdjęcie prawe Dorota Tyszka

     Są kobiety, które lubią jeździć do kurortów, pięciogwiazdkowych hoteli, robić zakupy odzieżowe w Mediolanie i wylegiwać się na plaży. My do nich nie należymy- wolimy oglądać wschody słońca chodząc po łąkach pełnych rosy, zbierać pomarańcze,cytryny i granaty prosto z drzew, polować na złotą godzinę w oliwnych gajach, własnoręcznie wałkować ravioli czy buszować po lokalnych targach warzywno-owocowych. To jest nasze SPA.

Magda Wasiczek- my sister in photography- pokazuje dziewczynom jak fotografować oliwki.

     Tegoroczne było szczególne. Po raz pierwszy zdecydowałam się na organizację aż 2 turnusów gdyż jedna cała grupa zebrała się właściwie od razu z weteranek moich wcześniejszych wyjazdów. Taki komplet bardzo dobrze świadczył o mnie jako organizatorce ale nie dawał możliwości zabrania na wyjazd nowych dziewczyn, które pojawiły się u mnie na kursach w ostatnim roku. I tak suma sumarum udało mi się zabrać na Sycylię aż 25 osób!!!

     Tegoroczny wyjazd był też szczególny ze względu na porę roku (z reguły latamy na Sycylię w zimie w środku sezonu cytrusowego) tym razem postanowiłyśmy odwiedzić wyspę jesienią pod koniec października aby zdążyć fotografować zbiory oliwek, uprawy granatów i plantacje opuncji figowej.

Buszujące w granatach Ania, Marzena i Dorotka, fot. Dorota Tyszka

W planie 5 dniowego wyjazdu było: fotografowanie na 4 farmach (oliwnej, cytrusowej, granatowej i opuncji figowej), wizyta w lokalnej tłoczni oliwy z oliwek, spotkanie i degustacja oliwy z najlepszym znawcą tego produktu na Sycylii. Oprócz tego fotografowanie na zabytkowym pięknym targu warzywno-owocowym w Katanii oraz wizyty w lokalnych restauracjach.

Nauki i rozkminiania sprzętu ciąg dalszy.

W dalszej kolejności- wspólne fotografowanie,komponowanie i stylizowanie kulinarne oraz możliwość plenerowej sesji fotograficznej z najsłynniejszą polską fotografką macro- Magdą Wasiczek- która co roku jest honorowym gościem naszych wyjazdów.

Stylizuję i fotografuję granatową sesję dla magazynu Moje Gotowanie, obok mnie nieoceniona i zawsze pomocna Dorotka Ryniewicz

Wszystko to w najpiękniejszym miejscu na świecie- Pietre di Gelo -małych hoteliku położonym w samym środku bio-plantacji cytrusowej (znanej w Polsce dzięki możliwości zamawiania od nich przesyłek ze świeżymi ekologicznymi cytrusami- zerknijcie TUTAJ). Paręnaście hektarów sadów pomarańczowych dookoła i widok przez okno na dymiącą Etnę poza tym pogoda bardziej letnia niż późnojesienna. Czego można chcieć więcej?

Czekamy na pyszny obiad a pogoda nas rozpieszcza.

No oczywiście dobrego włoskiego jedzenia! I tego na moich wyjazdach nigdy nie brakuje. Zawsze jemy, lokalnie, pysznie i wegetariańsko, najczęściej również zupełnie ekologicznie.

Zawsze zasiadałyśmy do pięknie zastawionego stołu i jak to blogerki kulinarne nie mogłyśmy się oprzeć, żeby nie stanąć na krzesełku. Na całe szczęście tu każdy rozumiał tą potrzebę i niczemu się nie dziwił. Fot. lewa Dorota Tyszka, fot. prawa GreenMorning.pl

Zawsze też poznajemy ciekawych ludzi, najczęściej rolników z pasją, którzy w swoją pracę wkładają całe serce i starają się coś zrobić dla swojej małej sycylijskiej ojczyzny.  To często ludzie nietuzinkowi z szerokimi horyzontami i życiową misją.

Poranny fotograficzny fitness w wykonaniu Moni, Renatki i Kasi

   Jak choćby Andrea Valenziani, który od lat promuje na wyspie ekologiczne rolnictwo i ideą kooperatyw rolniczych. W tym roku było też nam niesamowicie zobaczyć wśród jego robotników paru młodych chłopców- uchodźców z ogarniętej wojną Afryki. Farma nie tylko daje tym młodym ludziom pracę ale i bierze udział w ich edukacji i asymilacji w społeczności lokalnej.

A to już ktoś bardzo szczególny- jeden z uchodźców pracujących na farmie naszych gospodarzy i jego oszołamiająco piękne i fotogeniczne dłonie. Fot. lewa GreenMorning.pl fot.prawa Dorota Tyszka

Pierwszy turnus przypadł nam na bardzo ulewne deszcze (najczęściej padające nocą), które niestety wywołały lokalne podtopienia i powodzie na całej wyspie- my jednak jakoś uniknęłyśmy skutków tego kataklizmu- jedynie wszędzie wędrowałyśmy po prostu w kaloszkach (stąd nazwałyśmy się Drużyną Kalosza).

Po lewej Joanna lewitująca w starym oliwnym gaju, po prawej widok dla którego kazałyśmy się zatrzymać naszym kierowcom „tu, natychmiast, tak, na tym zakręcie!!!”. Po 2 dniach przestali się dziwić już czemukolwiek i zatrzymywali się tam gdzie chciałyśmy.

Co one tutaj fotografują, nie mam pojęcia ale na pewno jest to coś pięknego i godnego uwiecznienia.

„Jezu co te kobiety tu wyprawiają!! Ile zamieszania! Już by sobie poszły bo pospać na słońcu nie dają.” Fot. lewa GreenMorning.pl, fot.prawa Dorota Tyszka

Pogoda podczas drugiego turnusu rozpieściła nas za to i miałyśmy przez cały pobyt wspaniałe słońce i przyjazną temperaturę. Co widać po strojach dziewczyn.

Strasznie trudno być i modelką i nauczycielką w jednej osobie ale „ja nie dam rady?!”

Tegoroczną nowością było fotografowanie granatów i opuncji figowej. Zarówno te pierwsze i jak i drugie owoce okazały się być wielkim wyzwaniem fotograficznym.

Zagubiona na plantacji opuncji figowej, gdzie czułam się zupełnie jak w muzeum rzeźby nowoczesnej. Fot. Magda Wasiczek

Owoce opuncji figowej to jadalne „wypustki” wielkich kaktusów, które wyginają się we wszystkie możliwe strony i kształty. Smakiem przypominają trochę melona i są przepyszne, trudno się je obiera bo mają malusieńkie prawie niewidoczne gołym okiem kolce, które jeśli nie użyjesz rękawiczek wbiją się w twoje dłonie i zostaną tam na długie tygodnie. Wizyta na takiej plantacji to zupełnie surrealistyczne przeżycie- ja czułam się tam zupełnie jak w muzeum rzeźby nowoczesnej.

Telefonem też można, Kasia prezentuje nam uchwycone właśnie piękne widoki, które znalazła za rogiem a chwilę w kadrze chwyta Dorota Tyszka

Granaty też okazały się niełatwym modelem do uwieczniania na zdjęciach. Plantacja była zupełnie nowoczesna a więc wyposażona w specjalne rusztowania podtrzymujące drzewa oraz folie ochronne pod drzewami ,które chronią rośliny przed szkodnikami (ależ to niefotogeniczne było!) a same owoce bardzo wyświecały się w ostrych promieniach sycylijskiego słońca- ale przecież my się nigdy nie poddajemy i jakoś dałyśmy sobie radę aby przywieźć na kartach pamięci tysiące wspaniałych kadrów z każdej odwiedzonej plantacji.

Nie mogłyśmy się oderwać od tych pięknie obwieszonych owocami drzew.

     Zabrałyśmy również do domu w walizkach kilogramy owoców i hektolitry świeżo wyciskanej oliwy z oliwek (wiecie takiej która pachnie skoszoną trawą) . Bo jakże mogłybyśmy zrobić inaczej skoro to była oliwa z oliwek, których zbiory obserwowałyśmy i w której wyciskaniu brałyśmy czynny udział w lokalnej tłoczni.

W miejscowej tłoczni oliwy z oliwek też robimy zamieszanie fotograficzne. Tyle kontenerów ze świeżymi oliwkami aż grzech byłoby nie fotografować.

      Zapakowałyśmy też oczywiście walizki wszystkimi pysznościami, które co roku nabywamy na lokalnym targu w Katanii- to moim zdaniem jeden z bardziej fotogenicznych targów warzywnych we Włoszech.

Jak zwykle obowiązkowa na moich wyjazdach fotograficznych wyprawa na lokalny targ warzywny- ten w Katanii nie ma sobie równych.

Fot. lewa GreenMorning.pl fot. prawa Magda Wasiczek uwiecznia fotografującą Magdę Rus

Justyna Porowa w akcji stylizuje kompozycje z oliwkami. Fot. Magda Wasiczek

A to już pożegnalna kolacja, przy pięknie zastawionym stole, gdzie dla każdej z nas czeka puszka oliwy z oliwek, świeżo tłoczonej na naszych oczach z oliwek, których zbiory miałyśmy okazję oglądać i fotografować. A na zdjęciu prawym, Franceska Valenziani, właścicielka hotelu, przygotowuje okazałe bukiety które ozdobią nasz stół.

W hotelu, w którym mieszkamy fotogeniczny jest praktycznie każdy zaułek i szczegół.

A cały ten wyjazd nigdy by się nie odbył i nie byłby taki świetnie zorganizowany, gdyby nie ta piękna kobieta widziana na poniższym zdjęciu. Justyna Podlaska- właścicielka Incampagna.pl– Polka, która zamieszkała na Sycylii parę dobrych lat temu i od tamtej pory sprzedaje i promuje sycylijską żywność w Polsce. Tego roku choć w całkiem widocznej ciąży i z drugim małym dzieckiem u boku jak zwykle zorganizowała cały nasz przyjazd i wszystkie atrakcje na tip-top. Justyno- jesteś profesjonalistką w każdym calu- dziękujemy z całego serca!

A to już ktoś, bez kogo wszystkie fotograficzne SPA na Sycylii nie mogłyby zaistnieć-Justyna Podlaska z Incampagna.pl – nasza nieoceniona gospodyni i organizatorka wszystkich wypraw na zewnętrzne plantacje

I choć przyjechałyśmy w tym roku poza sezonem cytrusowym to i tak udało nam się fotografować w pomarańczowych sadach- co prawda owoce jeszcze nie dojrzały ale my się tym i tak nie przejmowałyśmy. Na zdjęciu przyjaciółki z jednego pokoju Kasia i Renata.

      To był bardzo udany wyjazd (w bardzo mało udanym dla mnie 2018 roku). Tym bardziej się cieszę, że mogłam spędzić te piękne beztroskie chwile w tak zacnym towarzystwie. Dziękuję Magdzie Wasiczek za „honorowe obywatelstwo” podczas naszych wyjazdów dziękuję też wszystkim dziewczynom z tegorocznego SPA:  aż czterem kolejnym Magdom, dwóm Aniom, trzem Kasiom, dwóm Joannom, dwóm Dorotkom, Renacie, Aureli, Kamili, Justynie, Dominice, Marzenie, Oli, Monice, Marcie, Iwonie i Elżbiecie. Mam nadzieję, że spotkam się przynajmniej z niektórymi z Was również za rok i że jak zwykle dołączy do nas ktoś nowy.

    Kto wie- może będziesz to właśnie TY, KTÓRA akurat czytasz ten post. Chciałabyś z nami wybrać się w przyszłym roku na Fotograficzne SPA?? Jeśli tak- koniecznie zostaw swój ślad w komentarzu poniżej!!!

 

 



Pałac Kamieniec- uwaga KONKURS!

                    Miałam okazję odwiedzić ostatnio przepiękne miejsce. Jak to się stało??? Może zacznijmy od samego  początku.

     A początkiem był mój kurs fotografii kulinarnej, na który zapisała się Kasia Hutna – właścicielka Pałacu Kamieniec. Wielu moich znajomych fotografów często pyta mnie po co ja tak właściwie robię te kursy „tylko sobie i nam konkurencję szkolisz”- mówią. Odpowiadam wtedy zupełnie spokojnie, że po pierwsze robię kursy bo tak sobie obiecałam, kiedy sama byłam na początku tej drogi i wtedy nikt nie chciał mnie uczuć (rozumując właśnie podobnie do moich kolegów po fachu). Wtedy to właśnie złożyłam sobie solenną obietnicę, że kiedy  już w końcu się tej fotografii nauczę będę pomagać innym i organizować takie kursy na które sama chciałabym jeździć.       Po drugie moje kursy to dla mnie wspaniała możliwość spotykania ciekawych ludzi dzielących tą samą pasje i zainteresowania. Przez ostatnie 4 lata dzięki organizowaniu warsztatów spotkałam więcej takich osób niż przez cała swoje życie. Jedną z nich jest właśnie Kasia Hutna, która przyjechała na mój kurs aby nauczyć się lepiej fotografować dania z jej pałacowej restauracji.     Wiosną, spędziłyśmy z Kasią 2 dni w moim studio pod Warszawą, po których szybko doszłyśmy do wniosku, że powtórzymy kurs w samym pałacu. Tam łatwiej pomogę Kasi znaleźć właściwe miejsce, światło, czas i elementy stylizacji potrzebne jej do fotografowania jedzenia.      Tak oto znalazłam się jesienią, na drugim końcu Polski, robiąc to co lubię najbardziej – ucząc, stylizując i fotografując jedzenie. W pięknym miejscu, z ciekawymi ludźmi i pyszną kuchnią… czy można chcieć czegoś więcej od życia? 🙂 Pałac zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia. Pięknie odrestaurowany budynek, z uroczym parkowym ogrodem i niesamowitymi widokami na góry. (Wszak jesteśmy w Kotlinie Kłodzkiej!!!).

     Jednak to co stanowi o największym uroku tego miejsca to zdecydowanie wystrój wnętrz. Pałac Kamieniec to mały kameralny butikowy hotel-  jest tu tylko 10 pokoi.  Ale za to jakich!!!

      Każdy urządzony z żelazną konsekwencją w stonowanej beżowej prowansalskiej kolorystyce z dbałością o najdrobniejszy szczegół. Wszystko tutaj -począwszy od bryloczka do pokojowego klucza, na starych rycinach zdobiących ściany łazienki skończywszy-może zachwycić gości. Tak samo jest w częściach wspólnych budynku. Ja przez pierwszy dzień wizyty w pałacu dostałam „syndromu japońskiego turysty”- tzn. wszędzie chodziłam z aparatem i co parę kroków zatrzymywałam się by robić zdjęcia: pięknych miejsc, subtelnych detali, oryginalnych przedmiotów. Moje poczucie piękna czuło się w tym miejscu – mocno usatysfakcjonowane.     Tak samo było na zewnątrz, przepadłam w parku eksplorując różne jego zakamarki a kiedy dotarłam do pałacowego warzywnego ogrodu, nie można mnie było stamtąd wyciągnąć. Tu Pani Maryla uprawia większość kwiatów, które potem pysznią się w pięknych bukietach w całym hotelu, stąd też pochodzi część warzyw i owoców która trafia do pałacowej restauracji i kawiarni. Bo pałac oprócz gastronomicznej obsługi swoich gości, prowadzi też pałacową kawiarnię,dostępną dla gości z zewnątrz, z czego chętnie korzystają okoliczni mieszkańcy Kotliny Kłodzkiej.

     A jest z czego korzystać. Przez te kilka dni fotografowania dań z karty restauracyjnej spróbowałam i spałaszowałam z wielką przyjemnością większość z nich- oczywiście tylko tych wegetariańskich- ale ku mojej wielkiej radości było ich w karcie całkiem sporo.      Pałac to miejsce bardzo nastrojowe, pełne spokoju, harmonii i pięknej kameralnej muzyki sączącej się w tle. Pachnie tu świeżo ciętymi kwiatami, ciepłą szarlotką i olejkiem piżmowym. Idealne warunki na romantyczny niespieszny weekend dla dwojga lub na wyjazd z najlepszymi przyjaciółkami.     Niedaleko stąd do wszystkich atrakcji regionu a Kotlina Kłodzka to wg. mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na mapie Polski. Stare uzdrowiska, poniemieckie pałace, kopalnie złota, jaskinie i wodospady, pijalnie wód, trasy narciarskie, stare sztolnie, kapliczki i bunkry oraz góry, góry, góry… bo jeśli nigdy jeszcze nie odwiedziliście Szczelińca to jak mawiała moja babcia „połowa waszego życia jest stracona”. 
Jeśli już zapałaliście ochotą do odwiedzenia Kotliny Kłodzkiej oraz Pałacu Kamieniec to bardzo dobrze się składa gdyż mam dla Was dziś WYJĄTKOWY PREZENT. Kiedy wracałam do Warszawy z kartą pamięci zapchaną setkami zdjęć zrobionymi w pałacu postanowiłam, że choć część z nich muszę Wam pokazać aby opowiedzieć o tym pięknym miejscu. Wtedy też podczas dyskusji z Kasią zrodził się pomysł, aby ufundować voucher  na pobyt w pałacu dla jednego z czytelników GreenMorning.pl
     No i mam dla Was, wspaniałą nagrodę, Moi Drodzy. Oto voucher, który obejmuje  2 x nocleg dla 2 osób w Pałacu Kamieniec, zakwaterowanie w pokoju deluxe, 2 x śniadanie, słodki poczęstunek  w pałacowej kawiarence, seans w  saunie oraz darmowe wi-fi i parking. I przyznam szczerze, już zazdroszczę temu, kto tą nagrodę wygra!!! A jakby ten szczęśliwiec nie miał kogo ze sobą do pałacu zabrać- to ja jestem chętna jak najbardziej ;)))     Długo się zastanawiałam jaki konkurs byłby wart TAKIEJ nagrody?? I nie mogłam NIC wymyślić. Aż zrobiły to za mnie moje kursantki podczas tegorocznego wyjazdowego Fotograficznego SPA, które co roku organizuję na Sycylii, dla absolwentek moich kursów fotografii kulinarnej.
Oczywiście pierwsze propozycje brzmiały „napisz, że trzeba być szczupła brunetką lat 42, na imię mieć Magda, mieszkać w Szczecinie na ul. Wojska Polskiego i właśnie siedzieć z Tobą przy stole pod oliwnym drzewem” , „napisz, że był konkurs ale już nieaktualny bo ja go właśnie wygrałam” itd, itp. Ale kiedy w końcu żarty poszły na bok. Doszłyśmy do wspólnego wniosku, że jeśli u mnie, to ten konkurs musi być fotograficzny. A że TAKA wspaniała nagroda to i trudność powinna być szacowna.  A więc….
     Poproszę Was o jedno lub serię zdjęć kulinarnych, które stylizacją pasowałyby do Pałacu Kamieniec. Mam nadzieję, że moje dzisiejsze kadry dają Wam dość jasny obraz co to za miejsce, jeśli nie ,to wejdźcie proszę na stronę pałacową i tam sprawdźcie.  Pozostawiam Wam całkowitą dowolność co do tematu i formy zdjęć, narzucam tylko jedno osobiste ograniczenie- poproszę o zdjęcia tylko wegetariańskie (bez mięsa, ryb i owoców morza)- bo jako ideowa wegetarianka z 30-letnim stażem, wobec innych będę mało obiektywna. Więcej o konkursie i jego zasadach w ramce na końcu tego posta.  To jak? Ktoś ma ochotę na pałacowy weekend????
ps. Dodać jeszcze muszę koniecznie, że kulinarne zdjęcia widoczne w dzisiejszym poście wykonałam razem z Kasią Hutną podczas naszego kursu fotografii kulinarnej zorganizowanego w pałacu.

ps.1 To już kolejne moje doświadczenie uczenia kogoś fotografii w jego środowisku i przyznam szczerze, że każde z nich było wielką przygodą. Więc jeśli jesteś właścicielem pięknego miejsca (wcale nie musi to być pałac, czasami wystarczy piękny ogród warzywny, sad czy plantacja na których uwielbiam fotografować) i przy okazji chcesz nauczyć się fotografii kulinarnej to ja z wielką uwagą rozpatrzę każdą taką propozycję wyjazdowych indywidualnych warsztatów fotograficznych dla Ciebie, wystarczy zgłosić to w formularzu na dole TEJ (click) strony.

—————————————————————————————————————————————————-

REGULAMIN KONKURSU:

Organizatorem konkursu jest autorka bloga GreenMorning.pl- Kinga Błaszczyk-Wójcicka

1. Nagrodę konkursową ufundował  Pałac Kamieniec a jest nią voucher , który obejmuje: 2 x nocleg dla 2 osób w Pałacu Kamieniec, zakwaterowanie w pokoju deluxe, 2 x śniadanie, słodki poczęstunek  w pałacowej kawiarence, seans w  saunie oraz darmowe wi-fi i parking.  Voucher nie podlega wymianie na gotówkę.  W przypadku częściowego wykorzystania wartości vouchera, pozostała kwota nie podlega zwrotowi. Voucher musi być zrealizowany podczas jednej wizyty w hotelu. Voucher ważny jest  do 19.04.2019  z  wyłączeniem okresu świąteczno – sylwestrowego i Wielkanocy.

2. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane będę  do dnia 10.12.2018 do godz. 24.00

3. Uczestnikami konkursu mogą być tylko osoby pełnoletnie.

4. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić następujące warunki:

a. wykonać lub znaleźć w swoim portfolio zdjęcie lub serię zdjęć kulinarnych stylizacją jak najbardziej odpowiadające charakterowi wnętrz Pałacu Kamieniec (prosimy o zdjęcia potraw wegetariańskich, bez mięsa, ryb i owoców morza)

b. zdjęcia/zdjęcia wraz z krótkim opisem, że bierze ono udział w konkursie, należy umieścić na swoim blogu i/lub w mediach społecznościowych (trzeba pamiętać o opcji upublicznienia jeśli jest to prywatny profil, np. na Fb) w opisie zdjęcia należy wkleić link do tego wpisu konkursowego (https://www.greenmorning.pl/palac-kamieniec/)

c. Link do miejsc gdzie zamieszczone są zdjęcia należy umieścić poniżej (w komentarzach pod tym wpisem)  oraz  w komentarzu pod wpisem na moim funpageu informującym o konkursie- tutaj link CLICK

d. Osoby, które nie posiadają żadnych kont w mediach społecznościowych ani blogów mogą przesłać zdjęcia na adres mailowy: greenmorning.pl@gmail.com (w formacie jpg, dłuższy bok minimum 640 pikseli)

5. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi nie później niż 2 tygodnie od daty zakończenia konkursu na łamach bloga GreenMorning.pl.  Zwycięzca powinien w ciągu 7 dni od ogłoszenia wyników skontaktować się mailowo z organizatorem (pod adresem: greenmorning.pl@gmail.com)- jeśli tego nie zrobi, na jego miejsce wybrana zostanie druga osoba.  Zwycięzca nie może przekazać ani odsprzedać nagrody innej osobie.

6. Jurorami w konkursie są Katarzyna Hutna (właścicielka Pałacu Kamieniec) oraz Kinga Błaszczyk-Wójcicka

7. Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do opublikowania nadesłanych na konkurs zdjęć na swoim blogu. w ramach promocji konkursu oraz w mediach społecznościowych zarówno swoich jak i tych należących do sponsora nagrody.

———————————————————————————————————————————————————