Warsztaty fotografii kulinarnej- szukamy pary dla kursantki

    Witam serdecznie, dziś przychodzę do Was z małym ogłoszeniem na prośbę jednej z moich kursantek, która poszukuje pary na kurs fotografii kulinarnej, który odbędzie się w moim studio  17/18 maja 2021. 

     Jak pewnie wiecie- prowadzę kursy bardzo kameralne- najczęściej jeden do jeden lub ostatecznie w dwuosobowych grupach. I właśnie do takiej kameralnej dwuosobowej grupy Kamila (moja kursantka) poszukuje pary. 

    Poszukujemy osoby, która będzie średniozaawansowana- tzn ma jakieś pojęcie o fotografii (czyli potrafi obsługiwać swój aparat) a chce uczyć się stricte fotografii kulinarnej z szczególnym nastawieniem na stylizacje, kompozycje i pracę ze światłem. 

       Kurs trwa dwa dni, spotykamy się pon/wt od 10.00 do 16.00, cena to 1250zł/osobę. Jeśli jesteś zainteresowana/ny dołączeniem do Kamili (tutaj macie Instagram  Kamili) lub masz jakiekolwiek pytania napisz na greenmorning.pl@gmail.com lub wypełnij ankietę zgłoszeniową na kurs TUTAJ  (na samym dole strony). W rubryce uwagi napisz “dołączam do Kamili”). 
No to do zobaczenia 17 maja 🙂 
A tych z Was, którzy planują zajęcia indywidualne lub w innych terminach zachęcam do zgłoszeń- właśnie uruchamiam zapisy na terminy letnie bo cała wiosna już zabukowana 🙂 



Kozia Farma Złotna- czyli lubię wracać tam gdzie byłam już

Miałam niedawno wielki zaszczyt i przyjemność znowu gościć na Kozia Farma Złotna o której pisałam m.in. TUTAJ. I dalej jestem w dokładnie takim samym zachwycie odnośnie tego miejsca, tych ludzi , tych zwierząt i tych przepysznych serów.

Odwiedziłam farmę w związku z serami właśnie. Do zrealizowania miałam sesję kulinarną dla magazynu Weranda. Tematem miały być jesienne dania z kozimi serami i warzywami.

No a gdzie robić taką sesję lepiej niż tam gdzie dostatek najlepszych kozich serów w Polsce? Zapakowałam więc walizkę, zaprosiłam do pomocy moją ukochaną Dorotkę z Lipkowego Domku. Upchnęłyśmy w bagażniku jej samochodu tonę gratów do stylizacji i ruszyłyśmy na Mazury.

Dorotka jak zwykle okazała się niezastąpiona- dzielnie mi pomagała, pozowała do moich zdjęć oraz dokumentowała cały backstage. Wszystkie zdjęcia na których mnie widzicie w dzisiejszym poście są JEJ autorstwa. Dorotko- dziękuję serdecznie za całą pomoc- bez Ciebie nie dałabym rady.

Wielkie podziękowania należą się również Kasi i Grzegorzowi- właścicielom farmy, którzy wspierają mnie za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do nich robić sesje. To jedni z najserdeczniejszych i najgościnniejszych ludzi jakich znam. Jeśli szukacie miejsca gdzie można sielsko wypocząć, dobrze zjeść i poczuć nastrój polskiej wsi- jedźcie do Kasi i Grzegorza- nie zawiedziecie się. Warto tylko wiedzieć, że ich zaledwie dwa pokoje gościnne mieszczące się na piętrze ich serowarni są zarezerwowane na miesiące do przodu i trzeba anonsować się z dużym wyprzedzeniem.

Za to na degustacje serów można umówić się z dnia na dzień, zamówić sery z dostawą do domu też można na bieżąco. Polecam Wam szczególnie ser Złotniak i Twarożek Oberlandzki- mniam!!

Na famie oprócz kóz (ponad 130) znajdziecie wiele innych stworzeń. Są psy, koty, kaczuszki i gęsi, jest koń, są kury i piejący co rano kogut.

Jak dobrze traficie i grzecznie poprosicie to możecie zamienić się w zastępczą kozią mamę i pokarmić malutkie kozy butelka. To dopiero jest doświadczenie 🙂

Pięknych doświadczeń i widoków znajdziecie dużo na farmie i w okolicach. Ten rejon to sielska polska wieś, pełna bocianich gniazd i kwiecistych łąk ciągnących się po horyzont. Uwielbiam!!!

W takich warunkach aż chce się pracować. Mnie udało się zrobić piękną sesję do wrześniowego numeru magazynu Weranda- wypatrujcie na jesień w kioskach.

A ja zmykam tworzyć następne magazynowe sesje. Dla mnie mamy właśnie sam środek sezonu fotograficznego. Tyle piękna i smakowitości za oknem i na straganach. Aż chce się sfotografować wszystko- tylko czasu i sił czasami nie starcza. Więc pędzę- do zobaczenia wkrótce.



Otwieram zapisy na Kursy Online

Witam serdecznie i uprzejmie zawiadamiam, że w związku z zaistniałą sytuacją- od dwóch tygodni zamieniłam moje kursy fotografii kulinarnej– na zajęcia ONLINE.


JAK PRACUJEMY

Szkolę jak zawsze w systemie jeden do jeden- czyli całą swoją uwagę czas i energię poświęcam jednej osobie na raz. Komunikujemy się najczęściej przez hangout (komunikator g-maila) i/lub messenger. Pracujemy w dwugodzinnych blokach 2- 3 razy w tygodniu- to te osoby, które potrzebują zrobić szybkie postępy. Natomiast te, które mają celowane potrzeby lub pytania- wybierają sesje pojedyncze.

CZEGO NAJPROŚCIEJ NAUCZYĆ SIĘ ONLINE
Zawsze pozostanę zwolenniczką nauki twarzą w twarz i jak tylko minie ten szalony czas z powrotem zacznę zapraszać Was do mojego studia. Dopóki jednak nie ma takiej możliwości uczę się jak przekazywać Wam wiedzę wirtualnie online. Nie na wszystko opracowałam jeszcze idealne sposoby ale z wielkim powodzeniem uczę już takich aspektów jak:

  1. Sztuka kompozycji i stylizacji w fotografii kulinarnej (uniwersalna wiedza przydatna na każdym etapie zaawansowania)
  2. Od czego zacząć naukę fotografii kulinarnej
  3. Jaki sprzęt wybrać, na co zwrócić uwagę przy zakupie
  4. Podstawy obsługi aparatu w fotografii kulinarnej
  5. Obróbka graficzna zdjęć kulinarnych w programie Photoshop
  6. Ocena portfolio- konstruktywna krytyka(lub pochwały) Twoich zdjęć
  7. Jak pójść dalej w fotografii kulinarnej kiedy czujesz, że utknęłaś
  8. Jak pracować nad własnym stylem
  9. Jak ja to robię- że “robię TAKIE zdjęcia”.
  10. Wszystko inne o co chciałabyś mnie zapytać.

DLA KOGO SĄ SZKOLENIA

Moje szkolenia są dla każdego ale spotkania online polecam szczególnie osobom, które:

  1. Zawsze marzyły aby zacząć robić ładne zdjęcia jedzenia ale nie wiedzą od czego zacząć.
  2. Mieszkają za granicą (to jest być może jedyna taka szansa aby szkolić się u mnie online).
  3. Były już na kursach u mnie ale chcą się dodatkowo dokształcić (np. w obróbce) lub omówić swoje postępy
  4. Fotografują już jakiś czas ale mają potrzebę usystematyzowania wiedzy w konkretnej dziedzinie (np. kompozycji)
  5. Są profesjonalnymi fotografami ale nie mają doświadczenia w dziale fotografii kulinarnej
  6. Są restauratorami czy cukiernikami- mają przestój w swojej pracy i postanowili wykorzystać go do nauki czegoś pożytecznego.

JAK SIĘ ZAPISAĆ
Wystarczy wysłać krótką wiadomość, że jesteście zainteresowani używając:

  1. Formularza kontaktowego na blogu TUTAJ
  2. Można też wypełnić szerszą ankietę zgłoszeniową na kurs TUTAJ.
  3. Można skontaktować się ze mną przez FB- TUTAJ.
  4. Można napisać do mnie również na greenmorning.pl@gmail.com

W każdym wypadku warto podać swój numer telefonu lub mail abym mogła się z Wami w szybki sposób skontaktować i omówić Wasze oczekiwania wobec naszych spotkań. To są zajęcia “szyte na miarę” więc mogą (a nawet powinny) być dostosowane do Waszych potrzeb.

ILE TO KOSZTUJE

Cena 1 godz. indywidualnych konsultacji online kosztuje 100zł . Minimalna ilość wykupionych lekcji to 2 godz- w takich blokach najczęściej prowadzę zajęcia i moim zdaniem jest to optymalne i najbardziej się sprawdza.

OPINIE UCZESTNIKÓW

Szkole w fotografii kulinarnej od ponad 7 lat. Policzyłam ostatnio, że przez ten czas przeszkoliłam ponad 400 osób (głównie w systemie jeden do jeden). Wystarczy o kursy u mnie zapytać na jakimkolwiek forum fotografii kulinarnej aby uzyskać odpowiedź. Na pewno na każdym z nich znajdzie się parę jak nie parędziesiąt osób, które miałam przyjemność szkolić.
Jeśli chodzi o kursy online prowadzone od zaledwie 2 tygodni oto opinie które napisały moje obecne kursantki:

*

Kinga bardzo dobrze przekazuje wiedzę-jasno i konkretnie…cierpliwie odpowiadała na pytania oraz oświeciła mnie w kilku ważnych kwestiach foto. Cieszę się, że odbywają się szkolenia on-line. Nie musiałam tracić czasu na dojazd, a samo szkolenie odbyło się bez przeszkód.Dziękuję ?
Beata Cebula

*

W końcu przestałam się bać swojego własnego aparatu fotograficznego i zrozumiałam dlaczego warto abym używała lustrzanki zamiast telefonu do fotografowania dań w mojej restauracji.
Monia Olbrychowska

*

Myślę, że osób z takim kompendium wiedzy i zdolnością jej przekazu jest naprawdę niewiele. Wrażliwość, kreatywność i poczucie humoru Kingi, wprowadzają luźną atmosferę podczas lekcji i sprawiają, że przyswojenie wiedzy wydaje się dużo szybsze i łatwiejsze. Dziękuję, że mogłam się od Ciebie uczyć i że udostępniłaś mi tajniki swojej wiedzy.
Agnieszka Kowalczyk

*

Mieszkam na Północy Włoch, zawsze marzyłam aby kiedyś przyjechać na kurs do Kingi- jednak moja praca zawodowa nigdy mi na to nie pozwalała. W tym trudnym czasie kiedy siedziałam zamknięta w domu już ponad miesiąc informacja na Fb, że Kinga rozważa szkolenie online była dla mnie jak promyk nadziei. W tej chwili jestem po 3 zajęciach z Kingą i nie mogę się doczekać kolejnych. Dziękuję Kingo za spełnione marzenie i ogrom wiedzy przekazywany z takim zaangażowaniem.
Jola Picorini

*

Nie przypuszczałam, że tyle można się dowiedzieć o fotografii jedzenia w zaledwie 6 godzin szkolenia i to jeszcze online. Gdybym była świadoma ogromu wiedzy jaki dostanę z takiego szkolenia zapisałabym się już dawno temu.
Aldona Siekierka



Photography Workshop in Vienna – Warsztaty fotograficzne w Wiedniu

    Maybe, there is here someone, who lives in Vienna and wants to meet me on my foodphotography workshop. There will be a chance for it, on April 4th 2020. We invite you to a beautiful ayurvedic- culinary studio in the center of Vienna. If you have any questions or want to registrate, please contact organiser: Sandra Hartmann, mail:info@ayurveda-alchemist.at, phone: +43 699 1007 0988

        Może mam tutaj jakiś czytelników, którzy mieszkają w Wiedniu i mieliby ochotę spotkać się, ze mną na warsztatach fotografii kulinarnej. Będzie ku temu okazja już 4 kwietnia 2020 roku. Zapraszam, do pięknego kulinarnego studia w samym centrum miasta. Wszystkie pytania i chęć uczestnictwa- zgłaszajcie proszę do organizatorki Sandry Hartmann, mail:info@ayurveda-alchemist.at, telefon: +43 699 1007 0988

See you in Vienna :)))))



Mój mały-duży sukces

         Moim Drodzy, dziś chcę się Wam pochwalić. Właśnie się dowiedziałam, że moja kapuściana sesja została wyróżniona i wpisana na tzw. “shortlistę” w największym konkursie fotografii kulinarnej w Europie, Pink Lady Food Photographer Of The Year.  Zostałam wyróżniona w prestiżowej kategorii “food stylist”.

      Na konkurs nadesłano prawie 10 tys. zdjęć z aż 77 krajów z czego jury wybrało paręset na tzw shortlistę we wszystkich parunastu kategoriach. To wielki sukces i docenienie, znaleźć się wśród wybrańców. Całą galerię wyróżnionych zdjęć możecie zobaczyć TUTAJ.

    A na koniec, że swojej strony chciałam bardzo pogratulować Gabrysi Sowie i Joli Balickiej- dwóm innym Polkom, które zostały wyróżnione w tej samej kategorii co ja. Dziewczyny- trzymam za Was kciuki.



Pozdrawiam z Sycylii

      Witam Was serdecznie i pozdrawiam ze słonecznej Sycylii gdzie właśnie jestem- tym razem nie z grupą kursantek tylko w pracy. Co tu robię? To co zawsze – gotuję, stylizuję i fotografuję. Dlaczego aż tak daleko od domu? A dlaczego nie?

    Luty i marzec to dla fotografa kulinarnego współpracującego z czasopismami najtrudniejsze miesiące w roku. Dla niektórych wydawnictw pracuje się z 3 miesięcznym wyprzedzeniem. Łatwo więc policzyć, że w lutym muszę wyczarować na zdjęciach- maj a w marcu- czerwiec. I na dodatek dla magazynów, które chcą widzieć na zdjęciach lokalne i sezonowe produkty.
    Kto mnie zna wie, że ja naprawdę potrafię być kreatywna w swojej pracy ale cudotwórcą nie jestem. Nie zrobię pięknych zdjęć o poziomkach w lutym w Polsce bo po prostu nie mam poziomek, nie mówiąc już o poziomkowych listkach, kwiatkach etc. Nie mam też dobrego światła za oknem – a dla Waszego dobra odpuszczę sobie używania niecenzuralnych słów opisujących co czasami sądzę o zimowym świetle za oknem mojego studia.
   Bardzo szybko więc w swojej pracy fotografa zorientowałam się, że żeby nie zwariować w tym zawodzie trzeba pracować “na zapas”, tzn. fotografować sezonowo. Poziomki w czerwcu, jabłka we wrześniu, szparagi w maju a grzyby we wrześniu. Wtedy wszystko wychodzi na zdjęciach lokalnie, sezonowo i naturalnie.
     Oznacza to, że fotografuję najczęściej w systemie “rok do przodu”- aby wykonane sesje w następnym sezonie zaproponować współpracującym ze mną magazynom i agencjom. Wielu fotografów twierdzi, że to hazard bo nie wiadomo co magazyny zamówią w następnym roku ale mnie osobiście jeszcze się nigdy nie zdarzyło abym nie sprzedała wyprodukowanych w takim systemie sesji. Z reguły schodzą na pniu bo prezentowane na nich produkty nie pochodzą z supermarketu lecz z mojego ogródka i to na zdjęciach zawsze się obroni:)      2018 rok był jednak bardzo szczególny w moim życiu (powinnam raczej napisać bardzo trudny) i nie miałam w nim przestrzeni do fotografowania na zapas- tak naprawdę ograniczyłam swoją pracę zawodową do niezbędnego minimum i zajmowałam się zupełnie czymś innym.
Niestety wszystko w życiu ma swoje konsekwencje- moje są takie, że przyszedł felerny luty i marzec a ja nie mam sesji zrobionych poprzedniego lata i jestem zupełnie do miesięcy letnich nieprzygotowana. A zakontraktowaną pracę trzeba wykonać i materiał wysłać do magazynów i agencji. A tu za oknem ciemno, ogródek pod śniegiem, w sklepach “plastikowe” warzywa i inspiracji brak.

    Długo się więc nie zastanawiałam tylko spakowałam walizkę pełną gratów do stylizacji i poleciałam w stronę słońca- czyli na moją ukochaną Sycylię. Mam tu wszystko czego mi trzeba- cudowne miejsce gdzie wynajmuje mały pokoik z wielką kuchnią. Lokalny targ warzywny- na którym pełno świeżej zieleniny, warzyw, owoców. Mam słońce i światło jak marzenie, mam widok na dymiącą Etnę za oknem a przed tym oknem drzewo całe obwieszone cytrynami.

        No i tak to ja mogę pracować!!!

     A oprócz tych wszystkich wspaniałości mam u boku moją ukochaną pysznie gotującą asystentkę- Anie Simon. W zaledwie tydzień zrobiłyśmy tu 5 dużych sesji magazynowych, przerobiłyśmy chyba tonę warzyw i umyłyśmy chyba ze 150 garnków, albo raczej wszystkie 3 sztuki, które tu mamy umyłyśmy po 50 razy. Nie ma znaczenia -ważne, że od wschodu do zachodu słońca pracowałyśmy dzielnie i udało nam się skończyć pracę przed czasem- tak że dzisiaj już tylko odpoczywamy. Wyjadamy to co zostało po tych wszystkich pysznych sesjach, wystawiamy twarze do słońca, sokujemy kilogramy czerwonych pomarańczy zrywanych w lokalnym sadzie i łapiemy aparatami sycylijską złotą godzinę (bo co robią fotografki po pracy dla przyjemności??- no przecież, że fotografują). A u Was w Polsce, jaka pogoda?? Warto wracać??