O takiej sesji marzyłam od 2 lat. Uwielbiam robić zdjęcia z małą ilością kolorów, właściwie monochromatyczne. I są takie połączenia kolorów które mnie zachwycają- „biało-czerwono” do nich należy.
Kiedy foto-edytorka Werandy zobaczyła tą sesję jej pierwszą reakcją było „sesja na dzień niepodległości!” No ale czerwcowy numer i 30 rocznica 4 czerwca była już za nami a do listopada sesja zdecydowanie nie pasuję- więc mamy ją w sierpniowym wydaniu magazynu Weranda.
Zapraszam do kiosków po przepisy na wszystkie te czerwone cuda. Jest Red Velvet Cake z musem porzeczkowym, jest pyszna i ostra salsa z truskawkami i chili.
Jest mój ulubiony kompot malinowy z karmelizowanym rabarbarem, jest też prosty deser ze słodkiego labneh z czerwonymi owocami oraz soczyste pieczone czerwone papryki nadziewane risotto.
Jest też ciekawe gazpacho z pieczonych pomidorów i czereśni i tym przepisem dzięki uprzejmości magazynu dzielę dziś z Wami na blogu.
Mam nadzieję, że Wam posmakuje i że uda Wam się znaleźć jeszcze gdzieś pyszne czereśnie. W moim warzywniaku, ku wielkiej mojej radości, cały czas są.

I na koniec koniecznie muszę dodać, że ten piękny uśmiech (i figura!!!) na zdjęciu z papryką należą do Jadwigi Bernie, mojej ukochanej pierwszej asystentki, która dzielnie mi pomagała przy tej krwistej sesji. Jadwigo dziękuję serdecznie- bez Ciebie nie dałabym rady (nie tylko z tą sesją :).
|
GAZPACHO Z PIECZONYCH POMIDORÓW I CZEREŚNI 3/4 kg pomidorków koktajlowych Pomidorki przekrajamy na pół, układamy przekrojeniem do góry na blaszce do pieczenia, polewamy oliwą, posypujemy cukrem i pieczemy w temperaturze 220’C przez 20 minut. Co jakiś czas uchylamy drzwi piekarnika aby pozbyć się pary. Studzimy i wstawiamy do lodówki. 1/2 kg czereśni Upieczone pomidory i wypestkowane czereśnie zmiksować w blenderze wraz z oliwą, sokiem z cytryny, chili, cebulą i rozgniecionymi ząbkami czosnku oraz kostkami lodu na gładkie pure. Można przetrzeć przez sito jak ktoś nie lubi resztek skórek pływających w talerzu. Ogórek, paprykę i pieczywo pokroić w drobną kostkę, wymieszać z pure. Jeśli potrzeba dodać wodę do osiągnięcia pożądanej konsystencji. Doprawić solą, pieprzem i oregano, ewentualnie odrobiną cukru lub sokiem z cytryny w zależności od tego jak słodkie były pomidory.
|

Przepisy na wszystkie prezentowane dziś na zdjęciach dania znajdziecie w sierpniowym numerze magazynu Weranda Country dostępnym w kioskach już w połowie lipca.
Zapraszam więc na wege-burgery z bobu, warzywną letnią, „jak u mamy” zupę z bobem, treściwą i orzeźwiającą sałatkę z bobem, pęczakiem i cytrusami, hummus z bobu, spaghetti primavera z młodym bobem i szparagami oraz przepyszne zielone gnocchi.
Przepisem na te ostatnie danie- dzięki uprzejmości magazynu- dzielę się dziś z Wami. Gnocchi (lub kopytka- jak kto woli) z bobu z dodatkiem parmezanu są przepyszne- to moja ulubiona forma jedzenia bobu. W smaku są podobne trochę do
Ważne aby dobrze odcedzić jak najwięcej wody z bobu, wtedy ciasto nie potrzebuje zbyt dużo mąki i jest bardzo delikatne, wręcz rozpływa się w ustach. Jeśli na dodatek pomieszamy bób z zielonym groszkiem kluseczki zyskają nowy wymiar smaku i delikatności. Polecam bardzo. Wiem, że z obieraniem bobu jest trochę pracy ale zapewniam Was- te gnocchi są warte całego tego wysiłku.
No i na koniec bezwzględnie muszę oddać hołd mojej asystentce Ani Simon, która pomagała mi w pracy nad tą sesją- przygotowując i gotując wszystkie potrawy (oraz pozując!!!). Aniu- bez Ciebie nie dałabym rady- dziękuję.
Witam serdecznie, Moi Drodzy i uprzejmie donoszę, że właśnie otworzyłam zapisy na moje wakacyjne kursy fotografii kulinarnej. Zapisywać można się jak zwykle na stronie kursowej 

Sesja miała być kolorowa i pokazywać obfitość młodych warzyw, które możemy użyć do czerwcowego gotowania, mam nadzieję, że mi się udało. A właściwie udało się nam – bo przy sesji aktywnie mi towarzyszyła moja nieoceniona asystentka Ania Simon, która jest mistrzynią gotowania pysznych zup.
Szczególnie przypadła mi do gustu jej zupa z młodej cebulki, której zdjęcie i przepis (dzięki uprzejmości magazynu) podajemy poniżej.
Życzę smacznego a po resztę przepisów na dzisiejsze pyszne zupy zapraszam do kiosków. Znajdzie tam, starą recepturę mojej babci na marchewkową zupę mleczną, oryginalny przepis na pokrzywowe cappuccino, klasykę w postaci włoskiej minestrone oraz nietypowe rzodkiewkowe gazpacho z wędzonym tabasco oraz szparagowo-groszkową zupę krem z mlekiem kokosowym. Poleciała Wam już ślinka?
Ta sesja powstała na Sycylii. Widać to, prawda?? Takie śródziemnomorskie klimaty na moich zdjęciach lubię najbardziej. Ja osobiście wpisują tą sesję na prywatną listę TOP 10 – wszystkich sesji, które stworzyłam do tej pory w mojej już 5 letniej karierze fotografa kulinarnego.
A o mały włos , ta sesja nie powstała by w ogóle – gdyby nie determinacja
Na całe szczęście w tych swoich zatraceńczych planach mam wielkie szczęście do ludzi, których spotykam na swojej drodze- jedną z nich jest właśnie Ania, która parę lat temu przyjechała na
Ania jest niezwykle zdolną kucharką, z szerokimi horyzontami kulinarnymi i kiedy ja po morderczych 8 dniach pracy przy sesjach, jednego wieczoru siadłam rozpłakałam się i powiedziałam, że dalej już nie mam siły i już nic więcej nie zrobię, choćby mnie łamali kołem- Ania spokojnie odpowiedziała. „Moja Droga- nie po to kupiłyśmy te tony karczochów na bazarze, nie po to codziennie od 8 dni je reanimuję, żeby przetrwały do sesji i nie po to wymyśliłam i wyszukałam te wszystkie ciekawe przepisy z karczochami, żeby teraz tego wszystkie nie ugotować i nie spróbować. Ty idź spokojnie odpocznij a ja wszystko przygotuję- nawet jak nie będziesz miała siły fotografować to przynajmniej będziemy miały pyszną karczochową ucztę.
Poszłam więc się przespać a kiedy wstałam rano- zjadłam pyszne śniadanie przygotowane przez Anię i nagle wróciły mi wszystkie siły, stanęłam przy słynnych sycylijskich starych schodach (na których uwielbiam fotografować) i w 8 godzin zrobiłam prezentowaną tu dziś sesję, tylko i wyłącznie dzięki ogromnej pracy Ani- która uwijała się w kuchni przy przygotowaniu karczochowych potraw. Kiedy skończyłam ostatni kadr (którym było zdjęcie zupy karczochowej- przepysznej) najpierw padłam na twarz ale zaraz się podniosłam aby odtańczyć z Anią nasz wielki TANIEC RADOŚCI- oto po raz kolejny zrobiłyśmy razem coś co wydawało się niemożliwe. Aniu- dziękuję z całego serca za Twoją pomoc i wsparcie- gdyby nie Ty- nigdy nie dałabym rady. Ściskam Cię mocno- jesteś WIELKA!
Moim Drodzy, dziś chcę się Wam pochwalić. Właśnie się dowiedziałam, że 