Cytrynowa uczta- sesja dla magazynu Country

W kioskach właśnie znajdziecie już lutowe wydanie magazynu Country a w nim moją duża kulinarną sesję cytrynową. 

A w niej aż 8 pysznych przepisów na dania gdzie głównym smak nadaje cytryna. 

Są więc cytrynowe pierogi z kozim serem, miętą i czerwonym pieprzem- przepyszne!

Potem wiosenne spaghetti Primavera z zielonymi szparagami, groszkiem, szpinakiem i pysznym sosem cytrynowym z parmezanem.

W magazynie znajdziecie też przepis na pyszne bruschetty z ricottą, granatem, miodem i skórką cytrynową.

Oraz moje ulubione cytrynowe słodkości: cytrynowe „ciasteczka amaretti”, zniewalający deser z lemon-curdu i mascarpone oraz mini tarty cytrynowe, na które rodzinnym przepisem podzieliła się kiedyś ze mną moja przyjaciółka Iga Sarzyńska. 

Jest jeszcze przepis na mój ulubiony cytrynowy dressing do sałatki (można zrobić cały duży słoik, trzymać w lodówce i używać do sałatek kiedy chcesz) i wytrawna zupa cytrynowa- zaskakująca i pyszna.
Życzę więc smacznego i pędźcie do kiosków.  
A jeśli nie wiecie gdzie kupić najlepsze ekologiczne cytryny do tych wszystkich przepisów to oczywiście w InCampagna która przysyła cytrusy prosto z Sycylii pod twoje drzwi. ZOBACZ CLICK!



W Złotym Jaju- dekoracje Wielkanocne w stylu glamour

Sesja ta powstała na zlecenie magazynu Weranda i ukazała się w kwietniowym numerze właśnie dostępnym w sprzedaży np. tutaj. CLICK.
Ach! Cóż to było za wyzwanie! Zrobić sesję wielkanocną glamour, lśniącą i skrzącą się od złota. To nie są moje codzienne klimaty. Nie znajdziecie tego w moim rustykalnym domu. Ale przecież to nic nie szkodzi, gdzie wyobraźnia, gdzie kreatywność i gdzie odrobina determinacji. 

Okazało się, że sesja ta przyniosła mi duuuużo frajdy i tak mnie rozochociła do pozłotnictwa, że na pewno do tego wrócę bo odkryłam chyba swoją kolejna pasję. Okazuję się, ze tak niewiele potrzeba: złota farba w sprayu lub w pisaku, płatki złota lub folia pozłotnicza (dostępna za parę złoty w Internecie) i nagle rzeczy zwyczajne wyglądają jak z żurnala. 

Do tego odkryłam jeszcze jedną ciekawą rzecz, w którą jak do tej pory trudno było mi uwierzyć. Sesja ta powstała pod koniec stycznia. A wszystkie zielone i kwitnące gałązki, które na niej widzicie są prawdziwe z mojego ogrodu. Okazało się, że ucięte w środku zimy i wstawione do ciepłego jasnego pomieszczenia po około 7-14 dniach (w zależności od gatunku) puszczają listki oraz kwiatki. 

To samo dzieje się z cebulkami przebiśniegów i innych wiosennych kwiatków. Przesadzone z gruntu do doniczek, zakwitną w domu w środku zimy. 

*

*

W tej sesji nieocenioną pomoc okazała mi moja wspaniała była kursantka Monika Mahrez, która sprzedaje piękne orientalne rzeczy idealnie nadające się do fotografii ale nie tylko. Po prostu ma bardzo dobry gust i wyszukuje niecodzienne rzeczy na targach w Stambule i innych egzotycznych miejscach. Potem sprowadza je do Polski i sprzedaje na swoim instagramowym profilu o pięknej nazwie „Propsy z 1001 Nocy”. Tutaj macie Link to tych cudowności. 

Z kolekcji Moniki pochodzą czarno złote jajeczniki z lewego zdjęcia powyżej, oraz złote naczynia z pierwszego dyptyku w tej sesji. Moniko- dziękuję serdecznie. 
A Wam moim czytelnicy- życzę pięknych świąt. Niech Was życie ozłoci.



Wielkanoc Łowicka

Sesja powstała na zlecenie magazynu Weranda Country i ukazała się w kwietniowym numerze magazynu, który można znaleźć właśnie w sprzedaży (zarówno w kioskach jak i w formie e-wydania online)

Od lat marzyłam o zrobieniu kolorowej sesji wielkanocnej w ludowymi łowickimi dekoracjami. To było odważne marzenie- bo poskromienie takiej tęczy kolorów nie jest łatwe na zdjęciach. Ale czasami w takim właśnie szaleństwie jest metoda! 

Sesja nie byłaby tak piękna gdyby nie firma Folkstar, która wypożyczyła mi swoje piękne naczynia z wzorkiem łowickiego pawiego oczka. Wszystkie talerze, jajeczniki, dzbanuszki, kubeczki, maselniczki i inne utesylia są do kupienia tutaj CLICK. 

I jeszcze ta sesja nie byłaby tak piękna i zabawna- gdyby nie moja asystentka Agnieszka Nowak, która ma 2 złote ręce i potrafi zrobić absolutnie wszystko co sobie do sesji wymarzę. 

Choćby tego filcowego kogucika na gęsiej wydmuszce, którego widzicie poniżej lub przepiękna pisankowo-łowicką młodą parę z pierwszego zdjęcia lub te mini palemki z krepowej bibuły, które idealnie nadają się jako ozdoba talerza na wielkanocnym stole. . Gdybyście chcieli zobaczyć co pięknego Agnieszka robi na co dzień oraz co jeszcze tworzą jej dwie złote ręce-
zerknijcie koniecznie na jej stronę CLIK.

A ja zostawiam Was z tymi kolorowymi optymistycznymi kadrami- może zainspirują Was do dekoracji na tegoroczne święta. Choć to jeszcze nie koniec. Czekajcie uważnie bo przed świętami na pewno pokażę jeszcze jedną wielkanocną sesję dekoracyjną. Zdecydowanie odmienna od tej. W zupełnie innym eleganckim, wręcz glamour stylu.  



Kotlety z ciecierzycy oraz sesja dla magazynu Weranda Country

W kioskach właśnie znajdziecie marcowe wydanie magazynu Weranda Country a w nim moją sesję wraz z przepisami na dania z użyciem ciecierzycy.

Ciecierzyca zwana dawniej grochem włoskim znana jest w Polsce głównie jako składnik popularnego hummusu. Ma ona jednak dużo większe kulinarne zastosowanie. Idealnie sprawdzi się w zupach, sałatkach, wegetariańskich kotletach (przepis poniżej), pulpetach oraz jako chrupiąca przekąska.  

W ostatniej dekadzie przebojem do kuchni wegańskiej weszła aqua faba- czyli gęsta zalewa po ugotowanej ciecierzycy- okazuje się, że jest idealnym roślinnym substytutem kurzego białka ponieważ ubija się jak ono na sztywną pianę. Można ją dodawać do wypieków (wegańskich bezów, makaroników czy biszkoptów) oraz deserów (i nie, nie smakują one fasolą 🙂 )

W kuchniach śródziemnomorskich, bliskiego i dalekiego wschodu ciecierzyca używana jest w wielu formach: gotowanej, surowej-namoczonej i ucieranej na pastę, czy w formie mąki mielonej z suchych ziaren (farina di cecii, desan). 
Osobiście uwielbiam ciecierzycę w formie mąki. Używać jej nauczyłam się w Indiach, gdzie jest bardzo popularna i stosowana do ciast, wyrobu słodyczy, jako panierka, zagęstnik do zup czy dodatek do wypieku pieczywa.  

W magazynie znajdziecie przepisy na pyszną zupę z ciecierzycą, pomidorami i rozmarynem, chrupiące spiralki z użyciem mąki ciecierzycowej, oryginalną sałatkę z grillowanymi oliwkami, pieczoną z przyprawami chrupiącą przekąskę z ziaren ciecierzycy, czekoladowy mus z aquafabą oraz moje ulubione kotlety z ciecierzycy. 
Którym to przepisem dzięki uprzejmości redakcji dzielę się z Wami dzisiaj. Smacznego. 
A Wy – co oprócz hummusu robicie z ciecierzycy?

KOTLETY Z CIECIERZYCY
(pyszne, proste i wzniosłe 😉 )
1/2 szkl suchej ciecierzycy (nie gotowanej)
1/2-3/4 łyżeczki soli
ulubione przyprawy do smaku np. pieprz, wędzona papryka, kumin, curry, czosnek
olej lub klarowane masło do smażenia. 

Ciecierzycę namocz w 2 szkl wody na minimum 12 godzin. (powinna zwiększyć swoją objętość 2 razy). Odcedź, opłucz , dodaj sól przyprawy i tyle wody aby zblendować (ręcznym blenderem, tzw. żyrafą) na masę o konsystencji podobnej do tej na placki ziemniaczane. 
Na patelnię wylej 1cm warstwę tłuszczu , nakładaj łyżką okrągłe kotlety i smaż z obu stron do złoto brązowego koloru. Podawaj do obiadu zamiast mięsa lub same z dodatkiem jogurtowego sosu. 
Zmieloną masę możesz trzymać pod przykryciem, w lodówce do paru dni i smażyć kotlety w miarę potrzeby. 

Możesz też suchą ciecierzycę wcześniej zmielić w młynku. Nie na mąkę lecz na grysik. Wtedy skrócisz czas namaczania do 1-2 godzin.



Święta Pachnące Cytrusami- sesja dla magazynu Country

Wszystko zaczęło się od kupna suszarki do grzybów, których w tym roku był urodzaj niebywały. Nie nadążały więc być zjadane przez nas na bieżąco lub się suszyć na kaloryferach kuchennych. Suszarka okazała się hitem i dzięki niej nasze zapasy grzybowego suszu na następny rok przekroczyły nasze najśmielsze oczekiwania. 

Kiedy sezon grzybowy dobiegł końca a ja byłam już w pełni zaprzyjaźniona z suszarką- zaczęłam szukac dla niej kolejnych zastosować. To połączyło się z nowym sezonem dostawy cytrusów z mojej ukochanej sycylijskiej farmy InCampagna oraz sesjami bożonarodzeniowymi dla czasopism ze mną współpracujących.
I tak- Cytrusy + Boże Narodzenie + Suszarka do grzybów= pomysł na dzisiaj prezentowaną sesję 

Pomysł na wykorzystanie cytrusów oraz ich suszonych plastrów jako bazy dekoracji świątecznych jest stary jak świat- ale nie byłabym sobą gdybym nie dodała mu nowego twista 😉 

Oprócz klasyków, jak pomarańcze nadziewane goździkami znajdziecie tu nietypowe ozdoby z różnokolorowych plastrów. Suszarka nastawiona na niewysoką temperaturę, zachowuje naturalne barwy miąższu i piękne nasycone kolory skórki.  

W realizacji szalonych pomysłów i zamienianiu ich w realność pomagała mi moja serdeczna przyjaciółka, z dwoma złotymi rękami do wszelkiego rękodzieła- Agnieszka Nowak Zajrzyjcie koniecznie do niej TUTAJ i zobaczcie co potrafi. To ona wyczarowała te wspaniałe nietuzinkowe ozdoby choinkowe, które wyglądają jak przepiękna cytrusowa biżuteria. Obie zgodziłyśmy się co do tego, że mogłybyśmy nosić takie kolczyki.

Na zdjęciu poniżej zobaczyć możecie rezultat moich eksperymentów z suszeniem różnego rodzaju cytrusów :
1. Mandarynki, 2. Grejpfrut, 3. Czerwona pomarańcza, 4. Cytryna, 5. Kumquat, 6. Pamelo, 
7. Limonka, 8. Pomarańcze

Pięknym prezentem może też być zamknięty w słoiku „ZAPACH ŚWIĄT”:  zapakuj do słoików cynamon, goździki, anyż, suszone plastry pomarańczy, żurawinę, gałązki rozmarynu, świerku i cyprysa. Możesz wszystko dodatkowo skropić naturalnym olejkiem zapachowym (np. sosnowym).  Dodaj ładną wstążeczkę, etykietę i instrukcję  „Wystarczy zawartość słoika wrzucić do garnka z wrzątkiem i gotować odkryte przez paręnaście minut aby w domu zapanował zapach świąteczny”. 

A jak Wy? Jakie dekoracje i prezenty szykujecie na tegoroczne Boże Narodzenie?
Czy kogoś zainspirowałam aby wyciągnąć suszarkę do grzybów w te święta?



Kursantka szuka pary na dwudniowe warsztaty fotografii kulinarnej

Kochani czytelnicy, piszę dziś w imieniu przesympatycznej Magdy, która szuka dla siebie pary na mój dwudniowy/dwuosobowy kurs fotografii kulinarnej. Więcej o kursach przeczytacie tutaj CLIK.

Poziom zaawansowania: szukamy kogoś kto zna podstawy fotografii
(czyli umie obsługiwać swój aparat- tyle wystarczy). 
Data: preferowana i (cały czas wolna w moim kursowym kalendarzu) to 2/3 września 2024 (ale jest możliwość ustalenia innej daty która będzie pasować wszystkim). 

Koszt kursu : 1250zł/osobę
Miejsce: moje domowe studio fotograficzne pod Warszawą
Chcesz wiedzieć więcej, masz wątpliwości- napisz na greenmorning.pl@gmail.com lub zadzwoń mój nr. 606 99 55 98 z wielką przyjemnością odpowiem na wszystkie pytania. Lub po prostu napisz komentarz pod tym postem. 

A dzisiejszy wpis ilustrowany jest zdjęciami, które powstały w moim studio podczas podobnych kursów na jaki Cię zapraszamy. 

W systemie małych, kameralnych zajęć 1:1 lub 1:2 przeszkoliłam przez ostatnie 10 lat ponad 450 osób. Chcesz być jedną z nich- zapraszam serdecznie. Może to miejsce czeka właśnie na Ciebie- może to czas żeby przestać tylko marzyć a zacząć działać i swoje marzenia realizować? Sprawdź.

Pozdrawiam serdecznie i bardzo jestem ciekawa czy to właśnie z Tobą- zobaczę się we wrześniu w moim studio??? Będzie mi niezmiernie miło Cię poznać i otworzyć z Tobą i Magdą drzwi do świata fotograficznej kulinarnej magii.