Sernik bez jajek- najlepszy!

sernik bez jajek       Właśnie wróciłam z kolejnego Kiermaszu Bożonarodzeniowego w szkole mojego syna. Odbywa się co roku i jest niezwykłym wydarzeniem dla całej lokalnej społeczności. “Ten wieczór ma w sobie coś niezwykłego”-usłyszałam kiedy po raz pierwszy 3 lata temu, jako mama pierwszoklasisty, zostałam poproszona o pomoc w organizacji przedsięwzięcia.  “Faktycznie. Tam dzieję się coś MAGICZNEGO” powiedziałam w domu, kiedy wróciłam wieczorem zmęczona lecz szczęśliwa. Od tej pory, co roku, wraz z mężem, z wielka przyjemnością przyłączamy się do tego wspólnego dzieła.

        Organizacja kiermaszu to przecież praca zespołowa dziesiątek osób. Od lat ma jasno określony cel- zebranie jak największej ilości pieniędzy na rzecz naszej lokalnej szkoły. To w jaki sposób pieniądze zostaną spożytkowane też jest od początku jasne i przejrzyste. Najczęściej są to bardzo potrzebne  a nietypowe inwestycje, na które nigdy nie starcza funduszy w  bardzo napiętym budżecie szkoły. Dzięki corocznym kiermaszom szkoła ma np. :2 interaktywne tablice, profesjonalny sprzęt nagłaśniający, nowy szkolny radiowęzeł  czy elektryczne pianino (tyle pamiętam, że zakupiono przez ostatnie lata a przecież historia tej imprezy  jest dużo dłuższa niż moje z nią obcowanie).sernik bez jajek        Zbiórka pieniędzy to jednak nie jedyny, a czasami nawet zastanawiam się czy aby główny cel tego przedsięwzięcia. Najistotniejszym jest, chyba jednak, integracja całej lokalnej społeczności. Wieczór ten nie byłby możliwy, gdyby nie zbiorowy wysiłek wielu, wielu osób. Jest przecież tak dużo do zrobienia. Po pierwsze- każda klasa wystawia swoje stoisko, gdzie sprzedawane są ozdoby świąteczne oraz inne rękodzieło wykonywane zarówno przez rodziców jak i dzieci. Przy wielu stoiskach zaangażowane są dzieci, nawet te najmłodsze- pomagają zarówno swoim mamom jak i nauczycielkom. Zachwalają, reklamują, zachęcają do zakupu. Ktoś maluje dzieciom buzie, ktoś sprzedaje rózgi św. Mikołaja, ktoś używane książki, ktoś wyrabianą przez siebie biżuterię, ktoś kosmetyki które udało mu się zdobyć w  zakładzie pracy jako dotację dla szkoły a ktoś śliczne babeczki w kształcie bałwanków i reniferów. Ktoś zachęca do zakupu ciasteczek z wróżbą a ktoś do wpłaty na szczepionki dla dzieci z Afryki. A wśród tych wszystkich stoisk i gwaru – tłumy autochtonów- wrzucające pieniądze do licznych skarbonek, skrzyneczek. woreczków, sakiewek i pudełek- aż miło popatrzeć.

        A kiedy już wszyscy kupujący wydadzą prawie wszystkie pieniądze i zmęczą się trochę mogą odpocząć w wyczarowanej przez mamy z Rady Rodziców kawiarni. Tego dnia zamienia się w nią pięknie udekorowana i nastrojowo oświetlona świecami stołówka szkolna. Można tam zakupić upieczone przez licznych rodziców i dzieci ciasta (my z synkiem piekliśmy  sernik z dzisiejszego przepisu 🙂 ) oraz inne wigilijne przysmaki jak barszczyk, pierogi czy kutia. Wszystkim zarządza przesympatyczna Pani Kasia prowadząca na co dzień szkolny sklepik.  Przy licznych stolikach siedzi wiele gości a wszyscy rozmawiają o jednym- o nadchodzącej LICYTACJI- najważniejszym punkcie całego wieczoru. Wystawiane są na niej przedmioty zrobione lub podarowane przez lokalną społeczność  a potem przez nią chętnie licytowane i kupowane. Przez cały dzień każdy może obejrzeć je z bliska w pięknie udekorowanej i oświetlonej sali gimnastycznej. A jest co podziwiać: są prace malarskie lokalnych artystów (wylicytowaliśmy jedna z nich zeszłego roku z moim mężem), są stroiki świąteczne (tak piękne, ze nie powstydziłaby się ich najlepsza warszawska kwiaciarnia) są bombki i  wazony ozdabiane metoda decoupage (wytwarzane przez cały rok przez zdolną Panią Sekretarkę). Są bombki z autografami znanych ludzi, są święte obrazy wyszywane przez “lokalne Babcie”, są ceramiczne i drewniane anioły, żywe i sztuczne choinki i wiele, wiele innych atrakcji.

       O wszystko to “bije się” cała lokalna społeczność na czele z Burmistrzem, Proboszczem  i innymi osobami na co dzień niekoniecznie związanymi ze szkołą. Licytację  z dużą dawką dobrego humoru prowadza od lat dwaj Panowie: Dyrektor szkoły oraz nauczyciel WF-u. Jest podczas tej licytacji dużo śmiechu ale i całkiem sporo zaciętej walki, na duże ( jak dla tej wiejskiej, nie za bogatej przecież społeczności ) pieniądze. Na przykład w tym roku, podarowany przez nas, przepiękny obraz olejny przedstawiający Madonnę z Dzieciątkiem wylicytowany został  za ponad tysiąc złotych(!). Za paręset złotych każdy, sprzedano też wiele stroików i ozdób.

       Ale najciekawsze dla mnie przy całej aukcji jest niezwykłe zaufanie jakim ta społeczność darzy się nawzajem. Osoby, które wylicytowały przedmioty odbierają je na miejscu z rąk Dyrektora szkoły ale nie płacą za nie natychmiast. Na załatwienie spraw finansowych każdy ma jeszcze parę dni aby na spokojnie podejść do sekretariatu szkolnego i uregulować należność. Dostaje się wtedy odpowiednie pokwitowanie oraz serdeczny uścisk dłoni dyrektora w  podziękowaniu za wsparcie szkoły.sernik bez jajek        Zwieńczeniem całego wieczoru jest, wystawiane ( co roku inne) przepiękne przedstawienie jasełkowe. Biorą w nim udział dzieci od zerówki po ostatnie klasy gimnazjum (czasami również dorośli). Nad wszystkim czuwa sympatyczna “Pani od religii”.  Przygotowania trwają miesiącami, wykonywane są oryginalne dekoracje (przy udziale innych nauczycieli i rodziców), mamy szyja  stroje. Dzieci powtarzają role na licznych próbach. Przedstawieniu towarzyszy przepiękna muzyka, czasami nawet wykonywana na żywo. To blisko godzinne widowisko często budzi wśród widowni wzruszenie, zadumę czy nawet salwy śmiechu. Sala gimnastyczna pęka w szwach a młodzi aktorzy dostają owacje na stojąco.

     Szkoła pustoszeje powoli. Każdy ma przecież coś do zabrania, posprzątania, załatwienia, zapakowania do samochodu. Część rodziców już umawia się na następny dzień aby pomóc porządkować szkołę, przecież od poniedziałku- musi zacząć funkcjonować ona nie jako kawiarnia, dom aukcyjny czy teatr ale jako zwykła jednostka oświatowa. A może jednak nie taka zwykła?  Może wyjątkowa?

sernik bez jajek       W poniedziałek odbierając syna ze szkoły, odwiedzę sekretariat i  dowiem się pewnie ile razem uzbieraliśMY pieniędzy. I zapewniam Was, że dla nas wszystkich to nie suma będzie ważna ale właśnie to wielkie MY na końcu wyrazu. Bo jakby nie liczyć to największe korzyści wynikające z tego wieczoru okazują się zupełnie niematerialne.

       Kiedy głęboko się zastanowić to najważniejsze w Kiermaszu było przecież to, że: zrobiliśMY coś wspólnie jako społeczność, mieliśMY z tego dużo frajdy, pomogliśMY sobie nawzajem, poznaliśMY się lepiej, byliśMY RAZEM.  Tego magicznego wieczoru nie było “Wy”, nie było “Oni” … BYLIŚMY tylko  “MY”- a to jest przecież bezcenne- warte dużo więcej niż wszystkie zebrane pieniądze. To jest właśnie MAGIA tego przedsięwzięcia! sernik bez jajek       A dla Was mam dziś “magiczny” przepis na sernik, który mój synek wybrał jako nasz tegoroczny ” kulinarny wkład” w kiermasz szkolny. Sernik ten piekę od tak wielu lat, że mogę to robić z zamkniętymi oczami. Nie potrzebuję, żadnych proporcji, żadnej wagi, żadnego odmierzania składników. Taka umiejętność w normalnym życiu jest wielką zaletą, w blogowym świecie wirtualnym, niestety- wielkim przekleństwem. Bo kto z Was chciałby usłyszeć przepis typu: “weź tyle twarogu ile znajdziesz w lodówce, dodaj do niego trochę masła, odpowiednią ilość cukru, nie za dużo kaszy manny……”? Kto?- Nikt.

         Dlatego byłam grzeczna i piekąc wczoraj sernik do “kiermaszowej kawiarenki”(sprzedany do ostatniego okruszka!) zapisałam dla Was wszystko dokładnie. Proszę wiec bardzo-  oto najlepszy i najprostszy sernik bez jajek jaki znam. W sam raz na nadchodzące Święta, na które życzę wam dużo MAGII!

34 Komentarzy Sernik bez jajek- najlepszy!

  1. Kasia

    Bardzo dziękuję za przepis! Właśnie dzisiaj piekę ten serniczek – jeszcze ostatnie 5 minut w piekarniku – a ja już nie mogę się doczekać pierwszego kawałka :-). Pozdrawiam świątecznie!

    Odpowiedz
  2. Rita

    Witaj, jestem oczarowana Twoją stroną, zdjęcia są cudne, przeglądam bloga i wzdycham, zachwycam się kolorami i świeżością.. Mam chęć wypróbować kilka Twoich przepisów, najbardziej ciekawa jestem tych bez z siemienia 🙂 Podziwiam talent fotograficzny i kulinarny 🙂 Zachwyca mnie robienie własnego twarożku, chociaż na razie muszę odpuścić, Trafiłam tutaj “przypadkiem” bo poszukuję jakiś inspiracji na potrawy bez mleka i jajka (jestem na diecie) i przy okazji odkrywam wspaniałe wegetarianskie strony gdzie własnie wiele ciekawch i nowych dla mnie przepisów. Pozdrawiam Świątecznie :))

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Rita,
      Dziękuję bardzo za miły komentarz.
      Jeśli szukasz inspiracji na potrawy bez mleka i jaj zajrzyj tutaj : http://puszka.pl/

      Zajrzałam też do Ciebie- piękne rzeczy robisz. Wiem ile wymaga to pracy, moja najlepsza przyjaciółka szyje lalki zawodowo zobacz tutaj: http://www.lalinda.pl/
      pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. Dotota

    Sernik super .Nie myslalam ze bez jajek sie uda.Moze zbyt za duzo masla czuc ale jest jeszcze za goracy aby wiecej powiedziec.Dodalam rodzynki a zamiast kefiru ktorego nie mialam ,mleko.
    Polecam

    Odpowiedz
      1. Kinga GreenMorning.pl

        Jak byk w przepisie stoi ” otarta skórka i sok z dwóch małych cytryn” 😉
        powodzenia w pieczeniu.

  4. joanna krupa

    sernik jest pyszny mój mąż powiedział ze najlepszy wege jaki robiłam. Zamiast lukru robie polewe z mlecznej czekolady tez fajnie smakuje

    Odpowiedz
  5. Jo

    To jest urok adwentu i lokalnej społeczności, a może zwłaszcza tej ostatniej ;). Mam taką atmosferę w przedszkolu w maju i wiem, o czym piszesz, choć w Twoim ujęciu jest ona nakreślona tak malarsko, że widać wszystko przed oczami tak jak ten apetyczny sernik ;).
    I pewnie z powodu tego, że zazwyczaj gotuję i piekę “na oko” (oraz że nie robię tak pięknych zdjęć potraw) mój blog nie jest blogiem kulinarnym 😉

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Dziękuję Joasiu, tak to jest magia małych miejscowości ze wszystkimi ich urokami i niedostatkami.

      Odpowiedz
  6. Beata

    Wielkie dzięki za przepis:) Moja córka, która ma liczne alergie, mogła po raz pierwszy zjeść pyszne ciasto. Wprowadziłam jedynie drobne zmiany: użyłam mąki bezglutenowej, do ciasta dodałam żółtko (na białko ma alergię) i użyłam całego budyniu. Sernik wyszedł pyszny i nawet nie opadł!

    Odpowiedz
  7. Matka Polka

    Masakra mi wyszła. Zupa z tego sernika 🙁 1kg sera do śmietnika, rodzynki i figi eko, budyń eko…. Proporcje oczywiście zachowałam.

    Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Bardzo mi przykro i jestem szczerze zdziwiona- to jest przepis, który robię od 20 lat i podzieliłam się nim z tyloma już osobami i wszystkim wychodzi. Niem mam pojęcia co w Pani przypadku mogło pójść nie tak…

      Odpowiedz
    1. Kinga GreenMorning.pl

      Renato- nie mam teraz jak zmierzyć, średnia tortownica powinna być ok. tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia najwyżej sernik będzie trochę wyższy lub niższy nie powinno mu to zaszkodzić.

      Odpowiedz
  8. Emilia

    Zrobilam ten sernik na urodziny synka. Wyszedl przepyszny. Dodalam jeszcze kandyzowana skorke cytrynowa 🙂

    Odpowiedz
  9. Asia

    Sernik nawet smaczny, ale ja dałabym zdecydowanie mniej cytryny, ponieważ nie czuć, że jest to sernik, ale ciasto cytrynowe.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *