W pomidorowym raju (?) – sesja dla Weranda Country

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

IMG_3507-hommmrz

     Pomidorową sesję dla Weranda Country robiłam w dużym pospiechu w ulewnym deszczu podającym strumieniami w moim ogrodzie w dantejskich ciemnościach. To był zupełny „odlot” już dawno nie pracowałam w taki sposób. No ale cóż tak to się kończy jak się ma jedyne dwa dni po urlopie do zamknięcia numeru i usiłuje się zdążyć  „ogarnąć nieogarnialne”. Jeśli wszystkim Wam wydaje się, że praca fotografa kulinarnego jest łatwa, miła, przyjemna i na okrągło tylko je się same pyszne rzeczy- to niestety muszę wyprowadzić Was z błędu. IMG_3593okk-horz

        Nie bez przyczyny fotografia kulinarna uznawana jest za jedną z najtrudniejszych dziedzin tego rzemiosła. Żeby powstało dobre apetyczne zdjęcie, często trzeba poświecić na to parę dobrych godzin i po tych paru godzinach fotografowany obiekt najczęściej nie nadaje się do spożycia. Najpierw jeszcze potrawę trzeba było wymyślić, potem znaleźć do niej fotogeniczne składniki (o tym można napisać książkę, mój tytuł brzmiałby- ” Jak szukałam śniegu w lecie i poziomek w śniegu- poradnik zdesperowanej stylistki kulinarnej”.), ugotować to tak aby dobrze prezentowało się przed kamerą (bo to nie jest takie oczywiste jak się wszystkim wydaje) i właściwie to już można robić zdjęcia, które z reguły nie wychodzą takie ładne jak się spodziewałaś a jeszcze częściej wychodzą tak okropne, że masz ochotę rzucić aparatem (na który wydałaś oszczędności życia) o ścianę.  Ale oczywiście nie możesz (pal sześć oszczędności życia) bo jak nie zrobisz tego zdjęcia tu i teraz to ci ta zupa wystygnie, tarta obeschnie a pieczone pomidory przestaną się błyszczeć i będziesz musiała wszystko zacząć od nowa. Rozpoczynając od jeżdżenia jak szalona od targu do targu w poszukiwaniu różnych odcieni pomidorów. Bo oczywiście masz posadzone na ten zbożny cel dwadzieścia krzaków pomidorów we wszystkich kolorach tęczy w ogródku ale teraz kiedy musisz zrobić materiał do Magazynu te pomidory jeszcze nie dojrzały, wszystkie są zielone (bo Ty to robisz przecież dwa miesiące wcześniej!!!).  I tak cały czas, od nowa i nowa i nowa z każdym materiałem, każdą sesją, którą tu oglądacie. Więc jeśli, ktoś z Was marzy o  życiowej karierze fotografa kulinarnego to… szczerze odradzam i doradzam przemyśleć to jeszcze raz. IMG_3784-tile

               No to sobie ponarzekałam – mam nadzieję, że nie macie mi za złe- to najprawdopodobniej efekt przepracowania. Już kończę, wracam do pionu i zapraszam do kiosku, gdzie można nabyć wrześniowy numer z moją pomidorową sesją. Znajdziecie w nim przepisy na dania z różnych odmian tego wspaniałego warzywa. Są słynne smażone zielone pomidory (w owsiano-parmezanowej panierce), jest pyszna zupa z pieczonych żółtych pomidorów. Jest też słony sernik z kozim serem  udekorowany całą pomidorową tęczą (mniam!). IMG_7101-tile

        Jest czatnej ze słodkich pomidorków daktylowych i pomidory malinowe nadziewane kaszą jaglaną z kurkami. Jest wreszcie prosty i pyszny w tej swojej prostocie makaron z karmelizowanymi pomidorkami cherry.  Życzę więc smacznego i pomyślcie o mnie mile kiedy będziecie te przysmaki przygotowywać i jeść.  I jeszcze może pomódlcie się za mój aparat bo jak tak dalej pójdzie to prędzej niż później na tej ścianie w końcu wyląduje 😉 IMG_6981-tile

        A na razie mam jeden dzień wolnego, pomidory właśnie pięknie dojrzały w moim ogrodzie więc idę sobie ugotować z nich zupę (taką jak na zdjęciu poniżej) . Bez stresu, że jak dodam za dużo przypraw to straci swój piękny kolor,  bez obaw, że się zrobi na niej niefotogeniczny „kożuch” , bez wymyślania pięknych dodatków, które ułożę na wierzchu. Po prostu ugotuję pyszna zupę, naleję do zwyczajnej niefotogenicznej miski, usiądę na werandzie posłucham jak śpiewają ptaki w moim ogrodzie, popatrzę na słońce i na chmury i nie będę się martwić „że światło nie takie, że za jasno, że za ciemno, że pada, że mgła”. Będę sobie siedziała, jadła zupę, kiwała nóżką i miała wszystko w nosie. Przynajmniej przez jeden dzień… IMG_3614-tilme

Ps. Ogarniać nieogarnialne i pomóc mi nie zwariować przy sesji pomidorowej dzielnie próbowała moja serdeczna przyjaciółka Ewa Michalska (znana szerzej jako Asikunda). Bez niej nie dałabym rady. Asikundo- dziękuję Ci z całego serca- You saved my life!



Melonowa granita z mango i wodą różaną

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

IMG_6844-horz

       Pozostając w nadziei, że pojawią się jeszcze upalne dni tego lato- przedstawiam Wam przepis przepyszny i genialny w swojej prostocie. Granita to nic innego jak sorbet lub zmrożony napój serwowany w formie pokruszonego lodu. Tak naprawdę bliżej mu do „smakowego śniegu”. Jedliście śnieg jak byliście mali? Ja uwielbiałam! Granita to dla mnie ekskluzywna wersja tego dziecięcego zimowego przysmaku.

      Bazą jest tu orzeźwiający melon, słodyczy granicie dodaje przecier z mango a elegancji woda różana. Jeśli nie macie mango- zastąpcie go innym przecieram ze świeżych owoców np. truskawek lub malin. Wodę różaną ewentualnie możecie pominąć choć moim zdaniem pięknie się komponuje z melonem, można ją zastąpić innym kwiatowym specyfikiem np.paroma łyżkami syropu z kwiatów czarnego bzu lub wodą z kwiatów pomarańczy.

   Życzę smacznego i dużo słońca na rozpoczynający się sierpień. Kiedy tylko zaświeci koniecznie spróbujcie tego deseru- naprawdę mile Was zaskoczy.



Jeżynowa sesja dla Magazynu Moje Gotowanie

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

jezyny1-tile

      W kioskach można znaleźć już sierpniowy numer Mojego Gotowania a w nim moje jeżynowe przepisy. Mam też w tym wydaniu swoją pierwszą „okładkę”. Pięknie prezentuje się na niej  zdjęcie znanego Wam już z bloga  Jeżynowego Deseru Powstańca . Jeśli nie znacie historii związanej z powstaniem tego deseru koniecznie przeczytajcie TUTAJ. (Uwaga! Warto przygotować chusteczki!) IMG_2645-tile       Publikacja zdjęcia na okładce magazynu zawsze wiele znaczy dla fotografa. Ta „pierwsza okładka” jest dla fotografów szczególna, jest ukoronowaniem długiego etapu ciężkiej pracy  oraz potwierdzeniem, że twoje zdjęcia są „naprawdę coś warte”. Możecie więc sobie wyobrazić moją reakcję kiedy w środku wakacji dostałam sms od Naczelnej Mojego Gotowania mniej więcej takiej oto treści „Pani Kingo, sierpniowa okładka Mojego Gotowania należy do Pani, mam nadzieję, że będzie pierwszą z wielu.”.
IMG_2457-(1)-tile      Moja radość była tak wielka, że aż mój syn przybiegł sprawdzić czy aby nic mi się nie stało „Bo mamo krzyczysz tak, że aż wszyscy wędkarze z drugiego końca stawu się wystraszyli. Stało Ci się coś?”.  No w sumie MI to się nic nie stało… więc zamiast wydzierać się nad stawem poszłam zadzwonić do moich koleżanek-fotografek. Od razu zrozumiały „o co cały ten krzyk”. IMG_2550-tile    W Moim Gotowaniu oprócz okładkowego pysznego musu czekoladowego (z kardamonem, chili i kajmakiem) znajdziecie przepisy na jeżynowe lody jogurtowe bez jajek, wegańskie bananowe muffiny z jeżynami, pyszną sałatkę z endywią i czerwonym pieprzem. Do tego jeżynowy sos winegret oraz  zapiekane razowe tosty z niebieskim serem pleśniowym, rozmarynem i jeżynami.IMG_2769-tile Do magazynu nie wszedł przepis z moim jeżynowym octem- a to chyba tylko dlatego, że swoim przepisem dzieli się w tym samym numerze Klaudyna Hebda. Znajdziecie jeszcze w Moim Gotowaniu przepisy na dania z pomidorów (z cudną sesją  Miód Malina Studio) oraz przepisy na bakłażany, pasternak, jarmuż i cukinie. Warto wybrać się do kiosku. IMG_2687-horz     Prezentowana dziś sesja jeżynowa powstała aż rok temu i w najśmielszych snach wtedy nie oczekiwałam, że będzie moją pierwszą sesją okładkową w magazynie kulinarnym. A nad czym pracuję teraz? Oprócz sesji „na za rok” (bo tak najlepiej pracuje się dla magazynów oczywiście jeśli można mieć ten komfort, ja mam bo sesje przez cały rok sprzedaje moja europejska agencja.

A więc od paru dni zmagam się z dużą sesją o kolorowych pomidorach, których jak co roku pełno w moim ogrodzie. Ten materiał będzie do obejrzenia na całe szczęście nie za rok lecz już we wrześniowym numerze Weranda Country, który niebawem bo po 10 sierpnia w kioskach. Wypatrujcie. A tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i cieszę się, że cały czas jesteście tu ze mną. Choć ostatnio bardzo kiepska ze mnie blogerka 🙁   IMG_1083bbnnbbnn-horz



Sosy do sałatek- sesja dla Magazynu Moje Gotowanie

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

IMG_4292-tile      Moi Drodzy- zaczynam współpracę z kolejnym polskim magazynem- tym razem stricte kulinarnym- i bardzo się z tego cieszę! Moje Gotowanie – to (wg. mnie) Magazyn z naprawdę dobrymi fotografiami kulinarnymi. Szczególnie wyróżniają się tam prace autorstwa duetu: foto: Artur Rogalski/stylizacja: Anna Borowska. Z magazynem współpracują liczące się na rynku studia fotograficzne jak choćby Miód Malina Studio. Od teraz dołączam (z wielką nieśmiałością) do tego grona profesjonalistów. Trzymajcie kciuki abym podołała.

IMG_4144-tile      Debiutuję sesją na pyszne sosy do sałatek oraz przepisami na idealne wykorzystanie tych sosów. W magazynie znajdziecie: sos ziołowy, koktajlowy, chlebowy z żurawina, ogórkowy, malinowo-buraczany i musztardowy z curry.

IMG_4125-horz     W sesji sosowo-sałatkowej pomagała mi jedna z moich kursantek -nieoceniona Ania Simon, która wygrała tegoroczną edycję konkursu na najlepszą polska fotografię kulinarną w sekcji dla amatorów. Ania jest genialnym kucharzem i najlepszym organizatorem kulinarnych sesji fotograficznych jakiego znam. Aniu- bardzo Ci dziękuję i jeszcze raz serdecznie gratuluję wygranej.

    Tegoroczny konkurs dał mi  wiele powodów do radości bo w wybranej czterdziestce najlepszych zdjęć znalazło się naprawdę wielu moich kursantów, a wśród 3 laureatów- aż dwoje to moje kursantki. Broń Boże, nie uważam, że ich sukces jest moją zasługą- po prostu cieszę się, że mogłam im pomóc na pewnym etapie ich przygody z fotografią i że moja skromna wiedza pomnożona tysiąckrotnie przez ich ciężka pracę dała taki wspaniały rezultat. Nieodmiennie i nieustannie trzymam kciuki za wszystkich moich kursantów i życzę im wszystkiego wspaniałego 🙂

IMG_4337-tile

       Pochwalę się Wam, że mam jeszcze jeden mały powód do radości- otóż prezentowana dziś sesja została w całości wykonana przeze mnie TYLKO przy użyciu sztucznego oświetlenia. Z wielkimi oporami cały czas, kroczek po kroczku- uczę się sztuki korzystania z lamp studyjnych. Idzie mi to jak po grudzie bo kocham światło słoneczne i wydaje mi się ono niezastąpione w mojej pracy. Wiem, jednak, że po jasnym lecie i pięknej złotej polskiej jesieni, przyjdzie listopad i grudzień z tylko dwoma godzinami dobrego światła w ciągu całego dnia (albo i nie) i ja muszę być na to przygotowana- czy mi się to podoba czy nie. Więc staram się jak mogę…

IMG_4225-tile       Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie z wakacji, które spędzam tego roku w Karkonoszach. Po wielu latach na nowo odkrywam piękno tych gór. Mam nadzieję dużo tu fotografować więc może uda mi wkrótce pokazać Wam w jak cudnym miejscu mieszkamy. Na razie przeżywam kwarantannę od aparatu i obserwuję wszystko oczami bez wspomagania obiektywem. Jestem cała w zachwytach nad otaczającym mnie pięknem! Moje dziecko policzyło, że odkąd tu przyjechaliśmy powtórzyłam „Boże jak tu jest pięknie!!!” 58 razy 🙂 I choć jestem nad wyraz egzaltowana 58 razy w dwa niecałe dni to naprawdę rekord świata 🙂

IMG_4096-tile     

      Zachęcam do wypraw  na Dolny Śląsk bo to niezwykły i piękny rejon Polski. Zachęcam też do wizyty w kiosku, gdzie lipcowy numer Mojego Gotowania z prezentowana dziś sesją i przepisami. Oprócz moich sałatek znajdziecie w numerze dużo przepisów na nietypowe przetwory, domowe lody, lekkie dania z makaronem, bobem, fasolką szparagową i owocami leśnymi. Pozdrawiam i Smacznego!

 IMG_4394-hovvrz



Deser jaglano-różany z truskawkami

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

deser jaglany z truskawkami
Deser do zrobienia już, natychmiast – to jest właśnie ten czas, sam środek sezony truskawkowego- ostatni dzwonek, żeby zbierać płatki róż i robić z nich konfitury. U mnie ten deser powstaje zawsze w czasie ucierania konfitury z płatków róż. Nie mogę się opanować- wiem, ze powinnam całe to różane bogactwo zostawić na potem (np. do pączków w tłusty czwartek) ale jakoś się tak okazuje, że po trochu wyjadam całą różę w sezonie truskawkowym. Bo moim zdaniem nie ma lepszego połączenia niż róża z truskawkami. Ten deser jest tego perfekcyjnym przykładem. Jeśli nie przekonuje Was jednak poniższy przepis to zróbcie sobie np. lody truskawkowo-różane- wtedy zrozumiecie o czym mówię. Tylko uwaga!, żeby nie było, ze nie ostrzegałam- ten smak uzależnia 🙂
Dzisiejszy deser z powodzeniem można zweganizować- odsyłam do komentarzy pod przepisem w ramce.



Wakacyjne Kursy Fotografii Kulinarnej.

  • Pinterest
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Email

bbbb
Moi Drodzy,
po długiej przerwie przyjmuję znowu zapisy na moje kursy fotografii kulinarnej. Trochę zmieniam zasady i chcę dać pierwszeństwo osobom, które zgodzą się uczestniczyć w kursach dwuosobowych zamiast indywidualnych. Mam nadzieję, że ten zabieg znacznie skróci czas oczekiwania na warsztaty ze mną- bo teraz potrafił on wynosić nawet do 3 miesięcy.

Zaczęłam uczyć fotografii kulinarnej w określonym celu- chciałam pomagać tym, którzy zaczynają przygodę z tą trudną sztuką. Dobrze pamiętałam jakie to uczucie, kiedy na początku drogi tak bardzo pragniesz zdobyć wiedzę a nie znajdujesz nikogo, kto chciałby się nią z Tobą w uczciwy, prosty i rzetelny sposób podzielić.

Sama swoją wiedzę zdobywałam żmudną metodą prób i błędów oraz nauki na własnych porażkach. Dobrze pamiętam do jakiej frustracji i straty czasu potrafi to zaprowadzić. Dlatego obiecałam sobie, że kiedy już dojdę do etapu w którym tą wiedzę w końcu zdobędę- postaram się nią podzielić z innymi. Wiem też, że jeśli na tym początkowym etapie bardzo wiedzy potrzebujesz – to pragniesz ją dostać „tu i teraz” a nie czekać aż 3 miesiące.

Dlatego po długich przemyśleniach postanowiłam zmienić trochę system szkoleń u mnie i spróbować zastąpić kursy indywidualne- dwuosobowymi. Pozwoli mi to skrócić kolejkę oczekujących bez straty na kameralności i efektywności zajęć. Przez ostatnie miesiące testowałam takie rozwiązanie wielokrotnie i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że dobrze się sprawdza i ma nawet wiele plusów.

Bez wątpienia należą do nich znajomości, które kursanci u mnie zawierają- wielu z nich zaprzyjaźnia się a potem wspiera i inspiruje w swojej drodze fotograficznej. Jeśli jest to kurs „zaawansowany” – kursanci uczą się nie tylko ode mnie ale i od siebie nawzajem, wymieniają poglądy oraz zdobyte wcześniej doświadczenia.

I choć organizacja takich kursów wymagać będzie ode mnie dużo więcej pracy logistycznej:
a/. dobierania zgłaszających się osób w pary na odpowiednim poziomie wiedzy
b/. dopasowania im odpowiedniego terminu.
Uważam, ze jest to warte świeczki i zamierzam spróbować.

Właśnie udostępniłam trochę terminów wakacyjnych i jeszcze nie wszystkie są zajęte. Starałam się wysłać informację do wszystkich oczekujących w kolejce, jeśli jednak kogoś pominęłam to bardzo przepraszam i piszcie na mail lub ponawiajcie zgłoszenie przez formularz na dole tej strony.

Więc jak? Do zobaczenia w te wakacje? Będzie mi bardzo miło gościć Was w moim studio!